sobota, 18 11, 2017

7 VI 2015 - Grudziądz & Brodnica

         Obudziłem się o 3:00 w Poznaniu. Mieliśmy tu półgodzinny postój na rozczepianie i doczepianie wagonów. Wyszedłem na korytarz, bo z hali dworca bił przyjemny chłód, na zewnątrz jednak nie chciało mi się wychodzić. Wróciłem do przedziału, pociąg ruszył. Znów zrobiło się ciemno, bo wyjechaliśmy z oświetlonego dworca Poznań Główny. Myślałem sobie czy opłaca się zasypiać, bo w sumie za godzinę wstanie słońce, a za półtorej godziny będę wysiadał o 4:50 w Inowrocławiu. Zanim zdążyłem zdecydować, zasnąłem.
         Obudziłem się jak było już jasno. Podświadomość mówiła mi, że coś jest nie tak. IMG 4583Nie chciałem jednak szybko rozwiewać swoich wątpliwości i sprawdzać godziny w telefonie, tylko gapiłem się przez okno na tory i próbowałem rozpoznać, czy właśnie dojeżdżam do Inowrocławia i zaraz wysiadam, czy właśnie z niego wyjechałem. W końcu jednak sprawdziłem godzinę w telefonie - była 5:05. Przespałem stację.
         Zrezygnowany siedziałem na siedzeniu z chwilowym brakiem pomysłów co dalej. Trzeba było na szybko w dziesięć minut ułożyć nowy plan, bo tu już zaraz Bydgoszcz Główna. Zdecydowałem się wysiąść i rozejrzeć się za połączeniami. Powrót do Inowrocławia nie wchodził w grę, nie wyrobiłbym się czasowo. Pociąg do Chełmży był o 7:27, a była 5:27. Nie, nie będę tu siedział dwie godziny. Widzę, że jest pociąg do Laskowic Pomorskich o 5:35. Może nim pojadę, tylko co dalej? Idę na dworzec tymczasowy, jest godzina 5:33. Pytam się pani, czy jeśli pojadę tym do Laskowic o 5:35, to czy będę miał szybko jakiś pociąg do Grudziądza. Pani mówi że tak, przesiadka trwa tylko pięć minut, ale ona mi już biletu nie zdąży sprzedać, bo pociąg za minutę odjeżdża. Podziękowałem pani bardzo i powiedziałem że biletu nie potrzebuję (miałem bilet turystyczny na wszystkie pociągi regionalne) i wybiegłem z dworca tymczasowego. Przebiegłem wzdłuż ulicy, zbiegłem schodami w dół, przeleciałem korytarz, schodami na górę, biegiem wzdłuż peronu i widzę po drugiej stronie szynobus Arrivy do Laskowic Pomorskich. Konduktor gwizdnął, ja przebiegam przez kamienie dwa tory, otwieram przyciskiem drzwi i jestem. Pociąg ruszył.
          Prawie całą trasę do Laskowic przespałem. Obudziłem się już na stacji, jak pociąg stanął. Wysiadam na peron, stoją cztery pociągi - nasz, obok Arriva do Czerska, Arriva do Bydgoszczy, i dalej EN-57 PR do Gdyni Głównej. Z daleka po chwili przyjechał kolejny szynobus Arrivy, doczepił się do tego, którym przyjechałem i wyświetlił trasę do Grudziądza. Okazało się, że nawet nie musiałem wysiadać na początku :) Wróciłem do szynobusa i o 6:35 odjechaliśmy na Grudziądz. Znowu zasnąłem, obudziłem się na najdłuższym w Polsce moście kolejowo-drogowym - jest to most Bronisława Malinowskiego na Wiśle w Grudziądzu, ma 1098 m długości.
           Wysiadłem o 7:01 w Grudziądzu. Pociąg do Brodnicy miałem o 11:17 więc na Grudziądz miałem cztery godziny. Tak wyszło przez to moje przespanie Inowrocławia. Wyszedłem tunelem przez dworzec do przystanku tramwajowego. Dworzec w Grudziądzu jest jednym z brzydszych w Polsce - oczywiście dlatego, że został zbudowany w latach sześćdziesiątych i pełni również funkcję centrum usługowego - jest tu między Innymi Bierdonka i nieczynna siłownia. W wielu miejscach stoją drzwi wyjęte z zawiasów, szyby są brudne i z nalotem, wszędzie jest kurz. Oczywiście dawniej istniał normalny, piękny dworzec, niestety został zniszczony w 1945 roku. Z dworca poszedłem na zajezdnię MZK Grudziądz z nikłą nadzieją, że uda mi sie kupić trzy dobowe - jeden za 3,50zł dla mnie na teraz i dwa dla znajomego kolekcjonera - za 7,-zł i 9,-zł. Idę do budynku, widzę jakiegoś stróża w środku. Drzwi o dziwo są otwarte - wchodzę, witam się i pytam, czy można kupić bilety dobowe. Odpowiedział, że on nie ma, ale poprosił mnie żebym zaczekał, to on pójdzie po kierowcę co zaczyna pracę, on ma w pudełku. No proszę, ludzie mogą być mili i pomocni, pomyślałem sobie w kontekście wczorajszego kierowcy z Dzierżoniowa. Przyszedł kierowca, kupiłem co trzeba, bardzo podziękowałem i wyszedłem. Podjechał akurat tramwaj 3, więc powtórzyłem sobie znaną trasę na Rządz. Druga linia tramwajowa w Grudziądzu na Tarpno nie kursuje nadal.
IMG 4667           Rządz to blokowisko na południu Grudziądza. Miałem tu chwilę czasu więc poszedłem szukać jakiegokolwiek czynnego sklepu (była niedziela, 7:30), żeby coś znaleźć na śniadanie. Były jakieś monopolowe, ale żadnego pieczywa, choćby wczorajszego nie mogłem nigdzie znaleźć. Wróciłem tramwajem do centrum na aleję 23 stycznia i poszedłem na Stare Miasto. W Grudziądzu byłem już raz - w styczniu 2014. Teraz po wizycie w zimie przyszła kolej na zwiedzanie latem. Ulice w centrum puste, ludzi nie widać, tylko słychać msze z głośników przy kościołach. Obszedłem Stare Miasto dookoła, zajrzałem też na ulicę Wybickiego zobaczyć nowe torowisko czekające na eksploatację. Ułożenie torów było ciekawe - na terenie Starego Miasta nie była to ani linia jednotorowa, ani do końca dwutorowa, bo szyny leżały prawie na sobie, w odstępie dwudziestu centymetrów. Zszedłem potem ulicą Zamkową i Sprichrzową nad Wisłę. Widać stąd zabytkowe spichlerze będące wizytówką Grudziądza i to zasłużenie, bo są zachowane w dobrym stanie i ładnie wyglądają patrząc znad brzegu.
           Zbliżała się dziewiąta, więc podjechałem do najbliższego lidla przy ulicy Józefa Włodka. Kupiłem tu sobie pięć bułek, opakowanie żywieckiej i coś do picia. Poszedłem potem pieszo na dworzec PKP żeby zrobić sobie śniadanie i podładować telefon, bo właśnie mi się rozładował całkowicie. Na dworcu jednak nie było kontaktów, mogłem się tego spodziewać. Byłem na obu piętrach i nic. Są niby jakieś dwa gniazdka w ścianie, ale nie działają, może są na 24V. Poszedłem więc 300 metrów do dworca PKS. Usiadłem na schodach, podłączyłem telefon doładowania i w spokoju zjadłem świeże bułeczki. W międzyczasie odjechały dwa pksy - jeden do Warszawy, zapchany prawie po brzegi, drugi do Gdańska, nieco luźniejszy. Tak sobie pomyślałem, że kolej mogłaby uruchomić w końcu jakiś dalekobieżny pociąg z Grudziądza i konkurować cenami, bo jak widać zapotrzebowanie na podróż jest, ale gdzie tam, kto by tam na to wpadł.
         Zbliżała się jedenasta, więc wróciłem na dworzec PKP. Szynobus do Brodnicy stał już podstawiony; wsiadłem i odjechałem punktualnie o 11:17. Po drodze był jakiś ruch na stacjach, ludzie wsiadali i wysiadali nawet w najmniejszych wioseczkach. Przykład Arrivy pokazuje, że wystarczy tylko dopasować rozkład jazdy tak, by pasował pasażerom i wszystko będzie działać sprawnie. W Jabłonowie Pomorskim dłuższy postój, może 10 może 15 minut, do Brodnicy dojechałem na 12:24.
           Poszedłem ulicą Dworcową w kierunku centrum, zrobiłem kółko do budynku prokuratury przy ul. Sądowej i zawróciłem, zachodząc na kilka przystanków. Udało mi się znaleźć kilka sztuk po 1,25zł i 2,50zł, więc bilety nadal istnieją. W drodze na Stare Miasto minąłem wieżę widokową - jedyną w całości zachowaną pozostałość po zamku IMG 4713krzyżackim. Poszedłem do kasy po bilet wstępu za 3zł i zacząłem się wspinać, naliczyłem 230 schodów. Wyżej jeszcze są schody, ale już zamknięte. Widok z góry można oglądać zza kilku szyb w murach wieży, nie wychodzi się na otwartą przestrzeń czy też taras widokowy. Zrobiłem kilka zdjęć i zszedłem na dół. Idąc ulicą Św. Jakuba minąłem zabytkową gotycką kamienicę mieszczącą obecnie oddział muzeum, poewangelicki kościół pw. MB Królowej Polski z pierwszej połowy XIX wieku i doszedłem na Rynek. Główny plac w Brodnicy ma podobny kształt do tego w Ostródzie - ulica na wprost rynku rozgałęzia się i otacza ratusz dwoma równoległymi ulicami, przez co plac ma kształt lekko trójkątny. Dookoła niego stoją piękne kolorowe kamienice, a na środku można usiąść przy ładnej fontannie. Niestety nagle zaczęło kropić, po chwili co raz mocniej aż lekka mżawka przeszła w zwykły deszcz. Schroniłem się na chwilę w gotyckim kościele Św. Katarzyny, zrobiłem zdjęcia i zachodząc jeszcze pod Bramę Chełmińską wróciłem na dworzec.
            Po drodze byłem jeszcze w żabce po colę cytrynową (ogólnie podczas całego wyjazdu kupiłem łącznie 6 litrów) i po coś do jedzenia. Na dworcu byłem dwadzieścia minut przed odjazdem, bo chciałem pochodzić po stacji. Dworzec w Brodnicy (mieście 28-tysięcznym) stoi zamknięty od 2009 roku. W jednej z części ktoś nawet mieszka. Tory z dwóch peronów przy dworcu są rozebrane, teraz rośnie tam przystrzyżona trawa. Jedyna działająca dziś linia kolejowa w Brodnicy to ta na zachód na Jabłonowo Pomorskie. W przeszłości pociągi odjeżdżały też na południowy-zachód (do Kowalewa przez Golub-Dobrzyń), na południe (do Sierpca), na wschód (do Działdowa) i na północ (do Iławy). Dawny ważny węzeł kolejowy stał się dziś kolejowym 'kikutem' z ruchem w jedną stronę. Wsiadłem do podstawionego składu szynobusów do Torunia i o 14:28 ruszylismy. Robiłem zdjęcia kolejnych mijanych stacji do Jabłonowa - dworce w Najmowie i Konojadach wyglądają niemal identycznie. Znów dłuższy postój w Jabłonowie i do Torunia dojeżdżamy około 16:00. Przejechałem po raz pierwszy mostem przez Wisłę i wysiadłem w deszczu na dworcu Toruń Główny o 16:15. Skończyłem więc na ten czas swoją pierwszą przygodę z przewoźnikiem Arriva. Nie mam żadnych zastrzeżeń, miałem tylko nadzieję, że uda mi sie przejechać chociaż raz tymi starszymi szynobusami z Danii, ale niestety, mogłem je jedynie sfotografować stojące na bocznicach.
           Pociąg TLK 82152 'Rej' do Lublina miałem o 17:11. Czas do odjazdu przeczekałem w poczekalni dworca tymczasowego ładując telefon. Zbliżała się już siedemnasta, więc poszedłem na peron. Stał tam pociąg do Katowic przez Łódź, który nie odjeżdżał, bo jedna pasażerka złamała czy zwichnęła nogę. Pogotowie w końcu do niej doszło i się nią zaopiekowało, a nasz pociąg wjechał tymczasowo na drugi tor. byłem akurat na końcu peronu, a mój wagon był pierwszy za lokomotywą; pociąg zatrzymał się kilkaset metrów dalej, więc setki ludzi zerwały się do biegu żeby zdążyć :) Miałem miejsce w przedziale w środku. Pociąg pełny po brzegi, komplet IMG 4806w każdym przedziale, na korytarzu kilkanaście osób z bagażami. Tak było tylko do Warszawy, potem wysiadło 90% pasażerów, ale ich miejsce zastąpili ci z Warszawy jadący do Lublina. Na wschodnim załapaliśmy kilkanaście minut opóźnienia i ruszyliśmy o 20:20. Pociąg jechał dziwnie wolno, przez trudno rozpoznawalną trasę. O co chodzi? Dopiero po kilku minutach minęlismy stację Warszawa Gocławek, więc wszystko jasne. Puścili nas przez Otwock. Tą trasą pociągi TLK nie jeżdżą od kilku lat, więc widok dalekobieżnego składu dziwił wszystkich na stacjach czekających na SKM, jak i zwykłych spacerujących po przytorowych ścieżkach ludzi. Niestety ta trasa jest nieco wolniejsza i pociąg do Lublina przyjechał o 22:50 z półgodzinnym opóźnieniem. Poszedłem na przystanek przy dworcu i trafiłem akurat na 13stkę, którą wróciłem pod dom.

 

 

 

Galeria zdjęć z wyjazdu



Podsumowanie

           Kolejny świetny wyjazd, nic dodać nic ująć. Odwiedziłem jedenaście miast - Leszno, IMG 4808Poznań, Swarzędz, Zieloną Górę, Żagań, Wrocław, Wałbrzych, Dzierżoniów, Kłodzko, Grudziądz, Brodnica (Leszno, Swarzędz, Dzierżoniów i Brodnicę po raz pierwszy). Znalazłem około 170 biletów, z czego do kolekcji doszło równo 20 sztuk - 10 z Wałbrzycha, 2 z Brodnicy, 2 z Leszna, 4 ze Swarzędza, 1 z Poznania i 1 z Grudziądza.

*Przejechałem łącznie 2714 kilometrów, z czego
1676 km z PKP Intercity
589 km z Przewozami Regionalnymi
227 km z Kolejami Dolnośląskimi
209 km z PR Arriva
13 km z Kolejami Wielkopolskimi

*W pociągach spędziłem łącznie 43 godziny 51 minut (nie licząc opóźnień)

*Jechałem w sumie 21 pociągami - 6 razy były to pociągi PKP Intercity, 5 razy Przewozy Regionalne, 5 razy Koleje Dolnośląskie, 4 razy Arriva i 1 raz Koleje Wielkopolskie.

*Na bilety kolejowe wydałem 127zł 15gr

           To już wszystko jeśli chodzi o ten długi weekend. Już za chwilę wakacje i nowe wyjazdy: Słowacja na tydzień, tramwaje w Libercu i Zgorzelcu, pomorze czyli Koszalin, Słupsk i Lębork, potem jeszcze może cztery dni we Lwowie. Korzystajcie z wakacji na ile jest to możliwe :)