środa, 22 11, 2017

1 II 2015 - Łódź & Konstantynów & Pabianice

    Niedzielę zacząłem mszą w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbego na Dąbrowie. Po kościele w domu na śniadanie wujo podał pokrojoną, smażoną kiełbasę z jajecznicą. Nie jajecznicę z kiełbasą, tylko właśnie kiełbasę z jajecznicą, bo kiełbasy było tak dużo, że jajecznica zajmowała zaledwie 1/4 powierzchni dużego talerza :) Zmieściłem ledwo połowę tego śniadania, co i tak starczyło mi na kilka dobrych godzin. Na dziś zaplanowane miałem spotkanie i wymianę ze znajomym kolekcjonerem Mateuszem, oraz zaliczenie trasy 43 do Lutomierska i kawałka trasy 41 w Pabianicach.
    Ruszyłem o 09:56 z Gojawiczyńskiej/Felińskiego linią 77 na Przybyszewskiego/Śmigłego-Rydza. Tu przesiadłem się w tramwaj 13, który miał mnie zawieźć na przystanek Legionów/Włókniarzy, na który miałem dotrzeć o 10:43. Tu o 10:47 miał podjechać 43 do Lutomierska, w którym miałem się spotkać z Mateuszem. Niestety, nie wiedzieć czemu 43 podjechał na przystanek pięć minut przed czasem i nie miałem tych kilku minut na przesiadkę. Przód trzynastki,  w której byłem, zmieścił się jeszcze za 43 na przystanku, więc miałem możliwość przesiadki. Wszystko zależało od motorniczego, więc się spytałem, czy by mnie nie wypuścił. Niestety, są ludzie i parapety. 43 pojechało prosto przed siebie na Lutomiersk, a 13 wjechała na przystanek w całości i motorniczy dopiero teraz łaskawie mnie wypuścił.
    Zadzwoniłem już wcześniej do Mateusza, że nie udało mi się przesiąść do 43 i omówiliśmy dalszy plan. Podjechałem do nich 9A do pętli Zdrowie i wspólnie we trójkę (był jeszcze ze znajomym) zaczekaliśmy na 9 do Konstantynowa Łódzkiego. Kiedy czekaliśmy, usłyszeliśmy krzyki po drugiej stronie ulicy. To darł się facet, który w samych adidasach i sportowych spodenkach biegał, machał do samochodów i krzyczał przed siebie, że jest zahartowany i nie mamy poczucia humoru. W Łodzi zawsze dzieje się coś ciekawego :) W tramwaju 9 wymieniliśmy się biletami. Po drodze, przy zajezdni Brus dosiadł się jeszcze jeden znajomy Mateusza i po dwudziestu minutach wysiedliśmy we czwórkę na pętli w Konstantynowie. Pętla ta jest trójkątem z torów - udało mi się zrobić zdjęcia cofającego tramwaju.
    Konstantynów Łódzki to miasto liczące 17 000 mieszkańców, położone około 10 km na zachód od Łodzi. Konstantynów został założony w 1821 jako prywatna osada fabryczna, w 1830 otrzymał prawa miejskie. W 1910 Towarzystwo Akcyjne Łódzkich Wąskotorowych Kolei Dojazdowych doprowadziło do Konstantynowa tramwaj z Łodzi. W 1929 linię wydłużono do Lutomierska. W Konstantynowie zachował się do dziś pierwotny układ architektoniczny miasta z dwoma rynkami i siecią prostopadłych ulic skupionych wzdłuż głównej ulicy Jana Pawła II. Pochodziliśmy trochę bocznymi ulicami Konstantynowa rozmawiając o łódzkich tramwajach i o 12:10 złapaliśmy powrotny 43, którym dojechaliśmy do Łodzi.
    Znajomi pojechali do centrum, a ja się pożegnałem i wysiadłem o 12:40 przy ul. Unii Lubelskiej i szedłem kilometr w kierunku dworca Łódź Kaliska, żeby zdążyć na pociąg do Pabianic o 13:02. Kiedy wchodziłem od końca na perony, minął mnie właśnie podstawiany nowoczesny pociąg ŁKA do Sieradza przez Pabianice i Zduńską Wolę. Zająłem miejsce i ruszyliśmy punktualnie. Po raz pierwszy odjeżdżałem z Dworca Kaliskiego i po raz pierwszy jechałem koleją z Łodzi w kierunku na Kalisz. Co prawda tylko 20 kilometrów, no ale od czegoś trzeba zacząć :) Wysiadłem w Pabianicach o 13:22 i idąc ul. Szarych Szeregów doszedłem do przystanku przy ul. Moniuszki, skąd o 13:46 miałem 6 pabianickiego MZK pod Stary Rynek. Wysiadłem przy późnorenesansowym kościele pw. św. Mateusza (XVI w.) i zacząłem swój czterokilometrowy spacer w kierunku pętli tramwajowej przy ul. Wiejskiej zwiedzając po drodze całe miasto.
    Pabianice powstały w XI wieku, a prawa miejskie otrzymały w połowie XIV wieku - dokładna data nie jest znana, ponieważ akt lokacyjny spłonął. Przez wieki rozwijały się jako miasto w majątku biskupów krakowskich. Było tak do II rozbioru Polski. W 1793 przejęte przez Prusy i zsekularyzowane. W tym czasie przestały się rozwijać. W połowie XVIII wieku liczyły tylko 300 mieszkańców. Gwałtowny rozwój nastąpił dopiero po przyłączeniu do Królestwa Polskiego w 1815. Władze carskie przeznaczyły te tereny na budowę wielkich ośrodków przemysłu włókienniczego. Obok Łodzi, Pabianice stały się drugim największym ośrodkiem włókiennictwa w XIX wieku. Tramwaj z Łodzi doprowadzono tu w roku 1901, wielokrotnie wydłużaną wgłąb miasta. Dziś Pabianice liczą 65 000 mieszkańców i po Łodzi oraz Piotrkowie Trybunalskim są trzecim największym miastem województwa łódzkiego.
   Spod XVI-wiecznego kościoła św. Mateusza poszedłem na zachód w kierunku dworca PKP i pętli tramwajowej. Po drodze minąłem pabianicki zamek - czyli renesansowy dwór obronny kapituły krakowskiej. Dziś pełni funkcję muzeum Pabianic. Po lewej stronie minąłem zabudowania dawnych zakładów włókienniczych 'Krusche-Ender', których wyroby były nagradzane na wystawach od Paryża po Petersburg. Naprzeciw zakładów stoi dawne biuro tychże zakładów, z rzeźbą 'Prządki' na szczycie fasady. Są to zdecydowanie najbardziej reprezentacyjne kamienice Pabianic. Idąc cały czas ulicą Zamkową po lewej mijam XIX-wieczny kościół ewangelicki, który przez dziesiątki lat służył niemieckim mieszkańcom miasta, których w szczytowym momencie (1848 r.) było w mieście 34%. Przez lata miastu przybywało jednak więcej Polaków i w roku 1914 odsetek Niemców wynosił już tylko 10%.
   Skręciłem potem w ul. św. Jana i doszedłem do zabytkowego drewnianego Domu Tkacza. Zlokalizowany jest nieco z boku od głównej ulicy Pabianic, ponieważ przepisy przeciwpożarowe z XIX wieku nakazywały budowanie w centrum domów wyłącznie murowanych. Obecnie Dom Tkacza pełni funkcję restauracji. Wróciłem do głównej ulicy Zamkowej i minąłem kolejny zabytkowy pabianicki budynek - neogotycki kościół pw. NMP Różańcowej budowany w latach 1898-1937. Potem szedłem już prosto do pętli tramwajowej. Z trasy zszedłem tylko raz, żeby zrobić zdjęcie widoku z dziesiątego piętra jednego z szarych bloków. Po zdjęciach wróciłem na ulicę Zamkową, która skończyła się za rondem - od tej pory szedłem już prosto ul. Łaską. Do odjazdu tramwaju o 15:12 miałem jeszcze kilkanaście minut, więc porobiłem zdjęcia i zająłem miejsce w tramwaju.
    Z pętli przy ul. Wiejskiej w Pabianicach do Pl. Niepodległości w Łodzi jedzie się niecałe 50 minut. Miałem wysiąść na Rondzie Lotników Lwowskich i przesiąść się na 69, ale właśnie mi uciekł, więc darowałem sobie czekanie kilkunastu minut na kolejny autobus i pojechałem tramwajem dalej do Pl. Niepodległości. Tu liczyłem na przesiadkę na 2 na Dąbrowę, ale ta również zwiała mi sprzed nosa, następna za dwadzieścia minut. Na szczęście uratował mnie autobus 95A, który zamknął drzwi i odjechał sekundę po tym, jak do niego wsiadłem. Na Dąbrowskiego/Podhalańską dojechałem po kilkunastu minutach. Wieczorem się spakowałem i odpoczywałem, bo następnego dnia musiałem dostać się z Łodzi do Zielonej Góry przez Częstochowę - od 8:40 do 19:50.

 

Galeria zdjęć z wyjazdu

 

Część 3/7 - Częstochowa & Opole