środa, 22 11, 2017

2 I 2015 - Starogard & Chojnice

    Ostbahn (niem. Kolej Wschodnia) to niezelektryfikowana linia kolejowa wybudowana w latach 1846-1853, która łączyła Berlin z Królewcem przez Gorzów, Piłę, Chojnice, Tczew i Elbląg. Część tej trasy (Gorzów->Krzyż->Piła) miałem okazję przejechać w sierpniu 2013, a teraz przyszedł czas na kolejną część tej trasy - Elbląg -> Chojnice przez Tczew i Starogard.
    Z Elbląga odjechałem o 7:12 pociągiem Regio na Gdynię. Wysiadłem w Tczewie 0 7:59; na przesiadkę do Starogardu Gdańskiego miałem pół godziny, więc czas ten poświęciłem na poszukiwania miejsca, gdzie mógłbym kupić nowe bilety ZKM Tczew (w Tczewie nowe bilety pojawiają się w nowych taryfach co roku z ceną podwyższoną o 5/10 groszy). Poszedłem do kiosku, jednego, drugiego - nie mają. W tczecim kioskarka odesłała mnie do dworcowej kasy kolejowej Arriva. Z kolei kasjerka Arrivy odesłała mnie na peron pierwszy do punktu obsługi Tczewskiej Karty Miejskiej. W punkcie obsługi usłyszałem to, czego się spodziewałem - od 1 stycznia 2015 w Tczewie wycofano papierowe bilety do kasowania. Została tylko karta elektroniczna, bilety z automatu, bądź paragony od kierowcy. Niestety, 58-tysięczny Tczew dołączył do grona miast, które pozbyły się kioskowych biletów do kasowania (ostatnie "zabytki" z 2014 można oglądać tu). Trudno. Wróciłem na 3 peron z podstawionym pociągiem do Chojnic, Była to ciekawa maszyna SA-102, którą jechałem po raz pierwszy. Pociąg ruszył o 8:35. Wysiadłem już po 25 minutach, bo to pierwszy cel na mojej trasie - Starogard Gdański.
    Podróżnych przyjeżdżających do Starogardu koleją wita piękny niemiecki dworzec wybudowany w czasach zaborów (Starogard pod nazwą Preussisch Stargard należał do Niemiec w latach 1772-1918). Dworzec sprawia wrażenie nietkniętego od pół wieku. Zawsze widząc takie budynki mam mieszane uczucia - z jednej strony chciałbym, by zostały wyremontowane, bo to jednak wstyd, by wizytówką dla gości z Polski i zagranicy przyjeżdżających do Starogardu koleją był stary, sypiący się dworzec, a z drugiej strony takie stare, nieremontowane, ale czynne dworce mają swój klimat i urok.
    Na Starogard miałem czas od 8:59 do 11:24, a więc ponad dwie godziny. U kierowcy autobusu stojącego przy przystanku obok dworca kupłem kolekcjonerom, którzy mnie o to prosili bilety z dopłatami. Zrobiłem kilka zdjęć dworca i poszedłem w kierunku ul. Gdańskiej, żeby dojść do centrum. W Starogardzie całe szczęście łatwiej o bilety - niemal na każdym kroku można coś znaleźć. Szczególnie dobrze dlatego, że właśnie wchodził nowy wzór (z drukarni Holograf). Idąc ulicą Gdańską doszedłem do ronda Kazimierza Deyny. Poszedłem dalej do parku nad Wierzycą, by tu zrobić pierwsze tego dnia zdjęcia porównawcze do pocztówek sprzed wojny (link do galerii na dole). Duże wrażenie zrobił na mnie widok z tunelu pod ul. Chojnicką - przed wojną było tam osiedle domków nad rzeką z brukowaną ulicą - dziś są tam trawniki z kamieniami. Poszedłem dalej ulicą Chojnicką i potem wróciłem na Rynek. Tu zrobiłem kolejne zdjęcia, z których wynika, że zniszczenia wojenne na Starogardzkim Rynku wynosiły około 20% - tyle procent budynków różniło się od swoich odpowiedników sprzed wojny i bynajmniej nie wynikało to z dociepleń czy remontów, które często zmieniają wygląd fasad kamienic.
    Będąc na Rynku zobaczyłem akurat plakat informujący o wystawie w Ratuszu dotyczącej Polaków w Inflantach. Wystawę można było oglądać od 17 października 2014 do 3 stycznia 2015. Trafiłem akurat na przedostatni dzień :) Prezentowanych było wiele przedwojennych fotografii, map i gazet wydawanych przede wszsytkim w Dyneburgu (dziś Daugavpils), ponieważ to tam przed wojną było największe skupisko Polaków na terenie dawnych Inflant. Po obejrzeniu wystawy wyszedłem z Ratusza i poszedłem do piekarni na rogu. Poprosiłem o zapiekankę na ciepło. Sprzedawczyni spytała czy z keczupem, a kiedy odpowiedziałem twierdząco, powiedziała że keczup akurat się skończył, ale dała mi 5zł i poprosiła o przysługę w postaci kupienia keczupu w spożywczym naprzeciw :) Kupiłem, wróciłem, resztę oddałem i z ciepłą zapiekanką poszedłem inną stroną mijając po drodze Bramę Szewską, rondo Kazimierza Deyny, pomnik Mickiewicza, destylarnię wódki Sobieski i dom przy ulicy Grunwaldzkiej 7, w którym wychował się i mieszkał starogardzianin Kazimierz Deyna, słynny piłkarz Legii i reprezentacji Polski w latach siedemdziesiątych.
    Do starogardzkiego dworca doszedłem na kilkanaście minut przed odjazdem pociągu do Chojnic o 11:24. Na peronie stało może ze 20-30 osób, a podjechał mały szynobusik, w którym i tak był juz komplet nawet z miejscami stojącymi. Tłok był więc duży, ale znośny. Poczułem się przez to jak w szynobusie z Gorzowa do Krzyża z woodstockowiczami, z tą różnicą, że tutaj nikt nie śmierdział, nie bekał, nie krzyczał i nie wyrzucał butelek przez okno. Na szczęście w Czersku około połowa pasażerów wysiadła, więc mogłem usiąść. Podczas podróży tym szynobusem miały miejsce dwie ciekawe sytuacje - pierwsza to taka, że przed stacją Bytonia jakiś koleś chciał upewnić się, że ten pociąg jedzie do Tczewa; oczywiście nie jechał do Tczewa, tylko w przeciwnym kierunku, do Chojnic. Gdy gość to usłyszał, nieźle się zaskoczył i wysiadł od razu na najbliższym przystanku, żeby najbliższym pociągiem wrócić do Tczewa. Piszę o tym dlatego - bo gość miał niesamowite szczęście - gdy tylko wysiadł, po około trzydziestu sekundach podjechał pociąg w kierunku przeciwnym, który zabrał go do Tczewa. Gdyby tylko skapnął się na następnej stacji, nie czekałby trzydziestu sekund, ale trzy godziny i to na stacji, na której prąd zawraca na liniach a diabeł mówi dobranoc. Drugą ciekawą sprawą był bilet kupowany u konduktorki przez kolesia w moim wieku, który wsiadł na stacji Zblewo. Poprosił bilet ulgowy uczniowski na pociągi regio do stacji Żagań. Stałem obok i na początku wydawało mi się, że się przesłyszałem, ale jednak rzeczywiście był to Żagań. Później w domu z ciekawości sprawdziłem, czy takie połączenie jest możliwe. Rzeczywiście jest - 469 km z sześcioma przesiadkami w: Chojnicach, Pile, Krzyżu, Kostrzyniu, Rzepinie i Zielonej Górze, czas trwania podróży to 10 godzin - od 11:40 (Zblewo) do 22:40 (Żagań). "No, i to jest to", pomyślałem :)
     Do Chojnic przyjechaliśmy o 12:30. Udałem się od razu do centrum, żeby kupić bilety dla kolekcjonerów, którzy mnie o to prosili. Myślałem, że będę musiał iść pod miasto na zajezdnię, ale na szczęście uratował mnie autobus stojący przy przystanku przy ul. Gdańskiej z napisem " Do Zajezdni". Kierowca, który właśnie kończył pracę nieźle się zaskoczył, kiedy przyszedł do niego jakiś typ z Lublina i poprosił o wszystkie bilety jakie ma :) Oczywiście chodziło o jeden z każdego rodzaju, a w Chojnicach rodzajów jest kilkanaście. Zasiliłem u niego konto MZK na kwotę 51,20zł, a resztę biletów za 33,60zł dokupiłem w kiosku.
    Będąc w Chojnicach na ulicy Gdańskiej można odnieść wrażenie, że jest się w siedmiogrodzkim Sibiu - a to za sprawą stojących bezpośrednio przy ulicy, wysokich średniowiecznych murów otaczających teren Starego Miasta. Sam Rynek w Chojnicach również jest bardzo piękny. Nawet powojenne budynki stylizowane są na XIX wiek, przez co niekiedy trudno odróżnić budynek dwustuletni od pięćdziesięcioletniego. Po krótkiej serii zdjęć na chojnickim Starym Mieście wróciłem na dworzec, po drodze kupując sobie coś do pociągu. Na dworcu miałem 20 minut na zdjęcia, potem o 14:25 podjechała ta sama co rano maszyna SA-102.
    Jadąc z powrotem do Tczewa miała miejsce ciekawa akcja - gdy pociąg po postoju na stacji Rytel-Wieś ruszył, zerwała się nagle jakaś dziewczyna i zaczęła biec do drzwi, które oczywiście były zamknięte. Potem krzyczała "stop" przez cały skład i pobiegła w kierunku maszynistów w głąb pociągu tak, że już jej nie widziałem i nie wiem, czy spotkała konduktora, który pociąg zatrzymał, czy też sama pociągnęła za hamulec, bo pociąg gwałtownie zahamował i stanął jakieś pół kilometra za stacją. Dziewczyna wysiadła i w podskokach wróciła wzdłuż torów na stację, a my z lekkim opóźnieniem pojechaliśmy dalej.
    Do Tczewa pociąg przyjechał po 16. Do swojego pociągu do Elbląga miałem ponad godzinę. Przeczekałem ten czas w słynnym tczewskim barze na dworcu i o 17:14 ruszyłem z powrotem do Elbląga.

Zdjęcia:

Galeria zdjęć z wyjazdu

Starogard wczoraj i dziś

Chojnice wczoraj i dziś

 Część 3/5 - Iława & Ostróda