środa, 22 11, 2017

19-22 XII 2015 - Olsztyn & Elbląg & Malbork

19 grudnia 2015 (sobota) - Olsztyńskie Tramwaje

         Pierwotnie miałem odjeżdżać dzień wcześniej i bilet miałem już kupiony na 18 XII, ale kiedy ustalono już ostateczny termin otwarcia tramwajów w Olsztynie na 19 XII, to kilka dni przed odjazdem zmieniłem bilet w kasie i formalnie byłem gotowy do wyjazdu. Na odjeżdżający o 4:56 TLK 28100 "Gałczyński" doszedłem przez śpiący Lublin w godzinę na piechotę. W moim przedziale trzy osoby rozsadzone po rogach, zajmuję swoje miejsce przy oknie przodem do jazdy i ruszamy punktualnie. To jest właśnie mój ulubiony klimat jazdy - jakaś drastycznie poranna godzina, przytulny, nieoświetlony przedział i odjazd w dal. Świadomości, że niedługo trzeba będzie wysiąść, chwilowo brak. Teraz jest tylko jazda przed siebie :) 
         Zasnąłem szybko i obudziłem się już podczas wjazdu na Warszawę Wschodnią. Godzinę na przesiadkę wykorzystałem na sesję zdjęciową dworca i okolic. Gdy niebo było jeszcze szare, to używałem statywu - wziąłem go ze sobą z Lublina specjalnie po to, żeby w odwiedzanych przeze mnie miastach robić przyzwoite wieczorne zdjęcia. Po ostatnim wyjeździe do Krakowa (31 X 2015) i wieczornych zdjęciach na Rynku z ręki w trybie auto, aż mnie wyrzuty sumienia złapały, że takie knoty wrzuciłem. Teraz już to się nie będzie powtarzało - na kolejne zimowe wyjazdy też będę brał statyw. Po zdjęciach, kilka minut po ósmej wjechał na peron IV pociąg Flirt relacji Kielce - Olsztyn Główny. Pierwszy raz jechałem tym składem - jest to bezprzedziałowy elektryczny zespół trakcyjny, w którym w przeciwieństwie do Pendolino działa wifi. Niestety siedzenia są trochę niewygodne, ale pociąg pruje bardzo szybko i cichutko, więc jazda jest przyjemna. Przeszkadzał trochę tylko jeden Polaczek, który całą drogę gadał przez telefon po niemiecku o schwanzach i innych arschach i recholił się przy tym jełop jak świnia.

IMG 7602b

         Trochę snu i wysiadam o 10:26 w Olsztynie Zachodnim. Spacer w dół przez park do socrealistycznego Starego Miasta wzbogaconego o kilka gotyckich zabytków, zrobiłem trochę zdjęć i zacząłem powoli zbliżać się do głównego punktu dzisiejszego programu - podstawionych Solarisów Tramino przed ratuszem. Do dwunastej czas mijał wolno, ale z każdą chwilą robiło się coraz gęściej i o południu ruszyły obchody otwarcia piętnastej sieci tramwajowej w naszym kraju, wybudowanej w półtora roku. Po Częstochowie (1955-1959) jest to drugi system wybudowany w powojennej Polsce. Uroczystości jak uroczystości - pełno zebranych widzów, przemówienia prezydenta, marszałka, wojewody, przedstawicieli urzędów, było też poświęcenie pojazdu. Jak to na takich imprezach bywa, poza fotografującymi znajdą się turbozapaleńcy - szczególnie dał się zapamiętać na oko 15-16 latek, potężnie zbudowany, o twarzy pryszczatego cherubina z szorstką skórą. Ubrany w grubą kurtkę i zimową czapkę Manchesteru United, z dwulitrową hoop-colą i siatką jedzenia i leków w ręku, dostał ataku podniecenia na widok zielonych tramwajów. Z obłędem w oczach biegł od jednego do drugiego pojazdu tratując po drodze innych ludzi, krzycząc coś przed siebie niezrozumiale. Kiedy od ochrony dowiedział się, że nie wsiądzie do pierwszego tramwaju, gdyż będzie to przejazd władz miasta, to prawie się rozpłakał. Obrócił się na pięcie i nie zwracając uwagi na ludzi pobiegł z powrotem do drugiego tramwaju zdejmując z bara jakiegoś dziadka. 
         Pierwszy tramwaj odjechał z długim dzwonkiem i wystrzelonym konfetti, ale zaraz podjechał drugi, do którego udało mi się zmieścić. Oczywiście, przejechać się chce każdy - takiego tłoku nie doświadczyłem dawno. Stanąłem wgnieciony przy tylnych drzwiach, przez kilka minut upychano jeszcze ludzi i ruszyliśmy. Zamierzałem podjechać tylko dwa przystanki do skrzyżowania Piłsudskiego z Kościuszki, ponieważ chciałem na spokojnie na piechotę dojść do dworca PKP, skąd o 13:23 odjeżdżał mój kolejny pociąg do Malborka. Kiedy wsiadałem, organizatorzy uroczystości przez megafon zapowiedzieli, że tramwaj zatrzymuje się na każdym przystanku, więc będzie można wsiadać i wysiadać. Niestety, na przystanku Centrum tramwaj się nie zatrzymał. Minął Urząd Marszałkowski, skręca na przystanek, na którym miałem wysiadać i tu też się nie zatrzymał. No to ładnie. Jest 12:40, pociąg mam 13:23, a od dworca tramwaj oddala się cały czas i ani myśli się zatrzymać. Co robić? Wysiądę na pętli Kanta, to pewne, ale co dalej... Taksówki nie zamówię, bo mam 1% baterii; muszę liczyć na to, że w okolicy będą postoje taksówek. Na pętli Kanta wysiadłem 12:58, zostało 25 minut do odjazdu pociągu. Taksówek brak. Biegnę na przystanek, autobus 25 za minutę, jadący na dworzec główny. Niestety jedzie tam w pół godziny, a ja muszę tam być za 20 minut. Wsiadam i zaczynam wyścig z czasem - na trasie widzę Carrefour i Galerię Warmińską, więc będą musiały być taksówki. Niestety, z każdą minutą zostawało coraz mniej czasu, a taksówek jak nie było, tak nie było. 13:20, jestem gdzieś na Piłsudskiego. Straciłem nadzieję na Malbork :)
         Dojechałem do końca trasy i idę do kasy próbować coś działać z biletem. Przedstawiłem pani sytuację, że olsztyńskie tramwaje mnie uwięziły i pociąg mi odjechał. Zwrócić biletu na odcinek trasy się nie dało, więc zwróciłem bilet regio Malbork - Elbląg (29km, 5,17zł, miałem nim wieczorem wracać) i po dołożeniu 7zł z hakiem, kupiłem nowy bilet na 15:41 Olsztyn Główny - Elbląg (98km, 12,47zł). Cóż, Malborka już dziś nie odwiedzę. Do odjazdu ostatniego dla mnie tego dnia pociągu zostały dwie godziny, pochodziłem więc po okolicy, zjadłem ogromną zapiekankę za 4,80zł i zacząłem szukać gniazdek na dworcach, żeby podładować telefon. Na PKP ich nie ma, znalazłem na PKSie w holu. Długo tam nie stałem, bo nie dało się wytrzymać smrodu i towarzystwa miejscowych meneli. Olsztyn obok Katowic przoduje w rankingu dworców najbardziej obfitych w żuli, narkomanów i innych podobnych. Na schodach za automatem z napojami siedział śmierdziel w kałuży swoich szczyn, a kiedy już wyniosłem się z PKSu i szedłem łącznikiem do dworca kolejowego, poczułem odpychający smród zza rogu. W ciemnym kącie obok Inmedio leżało ludzkie gówno. Olsztyn, please.
         Na PKP jakiś sztajmes poprosił mnie o pieniądze na wino, oczywiście odmówiłem, więc wrócił do grupy zakapturzonych, zarosłych, czerwonych mord w poplamionych i obszczanych ubraniach, każdy z zakurzoną podartą siatką, na szczęście na PKP chodzi ochrona i zostali wyproszeni. O piętnastej, gdy zaczęło się zmierzchać, przyjechała TeeLKa z Wrocławia Głównego na Białystok i przed dwadzieścia minut miała zmieniane lokomotywy. Narobiłem trochę zdjęć i o 15:30 zająłem miejsce w osobówce do Elbląga, którą odjechałem o 15:41. Trasę przespałem na czwórce siedzeń w różnych pozycjach i o 17:15 wysiadłem na elbląskim dworcu.

Galeria zdjęć z Olsztyna

 

20 grudnia 2015 (niedziela) - Elbląg

IMG 7748b         Ten dzień spędziłem w całości w Elblągu. Nie ma co się rozpisywać - po porannej mszy pojechałem miejską 12stką na ul. Warszawską i zrobiłem sobie 5-kilometrowy spacer po nieczynnej linii kolejowej 254, czyli "nadzalewówce". Przejście odcinka p. odg. Tropy - Elbląg Zdrój Przystanek zajęło mi 1h30min. Na wolne tempo miało wpływ podłoże nieprzyjazne butom - po torach z podkładami i kamieniami nie chodzi się szybko. Pod koniec trasy doszedłem do nieczynnego mostu kolejowego na rzece Elbląg, po którym zdecydowałem się nie iść (między podkładami są 40-centymetrowe odstępy, przez które widać w dole rzekę, zaś cienkie deski po bokach torów uginały się przy byle stanięciu, z jednej nawet wypadły gwoździe). Przeszedłem zielonym mostem dla pieszych, który jest dobudowany do tego kolejowego. Wróciłem na obiad tramwajem, a po południu wyszedłem na wieczorną sesję na elbląskie Stare Miasto. Odbywały się akurat świąteczne jarmarki, więc ta część miasta była żywa jak nigdy - po pustej zazwyczaj ulicy Wigilijnej co chwila przejeżdżały samochody, przed Katedrą była scena z zespołami, obok rozstawiono stoiska z jedzeniem, a na całej długości ul. Stary Rynek stały namioty z regionalnymi wyrobami. Miło choć raz zobaczyć Elbląg tętniący życiem :)

Galeria zdjęć z linii 254

Galeria zdjęć ze Starego Miasta

 

 

21 grudnia 2015 (poniedziałek) - Malbork

         Braki mimo wszystko trzeba nadrobić i zdecydowałem się na popołudniową wizytę w Malborku. Po kupieniu biletów w obie strony (2x29km, 2x5,17zł) poszedłem na perony i o 13:49 odjechałem pociągiem o specyficznej relacji Elbląg-Smętowo. Jeździ tylko raz dziennie i to tylko w tym kierunku. Pogoda smętna, deszczowa, dodatkowo było dosyć ciemno i w pociągu zapalili nawet światła. Po odjeździe robiłem zdjęcia mijanym stacyjkom - Gronowo Elbląskie (na budynku widać przedwojenne Gronau), Fiszewo, Stare Pole i Królewo Malborskie. zacznę chyba robić to częściej w celach kronikarskich, bo dość dużo się ostatnio zmienia na kolei i mogą wychodzić ciekawe porównania. Mogą też dziać się wypadki, jak na przykład w Strzelcach Krajeńskich Wschód, gdzie ponad stuletni zabytkowy dworzec przestał istnieć w jeden dzień, gdy w 2011 wjechały w niego rozpędzone wagony towarowe. 
         Wysiadam na malborskim dworcu o 14:20. Od razu uderza typowy dla tej okolicy smród
IMG 7892b- chodzi oczywiście o pobliską cukrownię i odór buraków.  Miałem kilka biletów ulgowych do wykorzystania, więc przed zdjęciami chciałem pojeździć miejscową komunikacją. Na pierwszy kurs wybrałem linię 4 na Kałdowo, odjeżdżającą spod PKP o 14:30. Jest to najrzadziej kursująca linia w Malborku - robi tylko dwa kursy dziennie w dni powszednie - o 7:30 i 14:30. Podjeżdża jedna z tych starych Scanii i odjeżdżam punktualnie. Przez całą trasę jestem jedynym pasażerem, za Nogatem stajemy w wielkim korku, bo jest awaryjna sygnalizacja, przebudowa skrzyżowania i remont mostu. Autobus na Kałdowie zawrócił i bez wysiadania z autobusu znalazłem się już z powrotem na Placu Słowiańskim. Poczekałem tu chwilę i pojechałem kolejną Scanią na linii 1 do Wielbarka. W międzyczasie zaczęło robić się ciemno, autobus skończył kurs, kierowca wyszedł na szybkiego papierosa i wracamy kursem powrotnym. Tu już ludzi więcej, na każdym przystanku wsiada po kilka osób i wszyscy kupują bilety u kierowcy. Ten kurs miał oznaczenie A, czyli zajeżdża pod McDonald przy ul. Piastowskiej, gdzie wysiadłem. Rozkład jazdy autobusów w Malborku bardziej przypomina PKSy niż komunikację miejską - są tu oznaczenia np. 15:43A, 16:32!, 17:09@D, 17:45$A czy 18:23#.
         Przeszedłem się teraz po śródmieściu w poszukiwaniu Żabki, bo naszło mnie na hotdoga. Niestety, obszedłem centrum dwa razy ulicami Kościuszki i Al. Rodła, ale nie znalazłem ani Żabki, ani Małpki, ani Freshmarketu, trudno. Było już ciemno, więc zacząłem robić zdjęcia na terenie dawnego starego miasta, dziś oczywiście stoją tam bloki, między którymi pojawiają się odrestaurowane gotyckie zabytki, jak Ratusz Staromiejski, Kościół św. Jana czy Brama Mariacka. Poszedłem na most nad Nogatem, żeby uchwycić oczywiście zamek krzyżacki, a tu rozczarowanie - władze miasta oszczędzają na oświetleniu i potężny gotycki zabytek stoi ciemny jak noc. Gdybym wiedział, to nie brałbym statywu z Lublina...
Po nieudanej sesji zdjęciowej wróciłem przez Leclerc na dworzec, sprzedałem czekającym na przystanku ludziom moje niewykorzystane bilety MZK Malbork i po przyjeździe spóźnionego ekspresu Wiedeń - Gdynia Główna odjechałem o 17:50 opóźnioną kilka minut osobówką na Elbląg.

Galeria zdjęć z Malborka

 

22 grudnia 2015 (wtorek) - Elbląg->Malbork->Warszawa Wschodnia->Lublin

         Wtorek to dzień powrotu do Lublina - najpierw TLK 18104 z Elbląga do Malborka (10:56 - 11:17), pół godziny na przesiadkę i TLK 81100 "Słowiniec" z do Warszawy Wschodniej (11:47 - 15:06) i po godzinie siedzenia w poczekalni na wschodnim poszliśmy z dziadkami na peron. O  16:00 zapowiedzieli, że TLK 42106 "Roździeński" do Lublina jest opóźniony o pół godziny, bo na peronie IV nie odjechał jeszcze Dart do Olsztyna Głównego, który czekał na spóźniony ekspres z Gdyni. Kiedy mieliśmy już wracać do poczekalni, zapowiedzieli że nasz pociąg wjeżdża, a na tablicach opóźnienie 30 minut zostało usunięte. Miłe zaskoczenie. 
         Kiedy kupowaliśmy bilety dwa dni temu, pani w kasie oświadczyła nam, że na klasę drugą miejsc już brak, więc wzięliśmy trzy miejsca siedzące w pierwszej klasie. Pani miała rację - do pełnego już pociągu dowaliły się setki osób na Warszawie Wschodniej, a jedyny w tym składzie wagon pierwszej klasy wyglądał jak klatka z kurczakami. Nasz przedział niestety nie był ani na początku, ani na końcu, tylko w środku - miejsca 64, 63 i 66. Dziadkowie przecisnęli się do swojego przedziału, a ja zostałem z ich bagażami z zadaniem przedostania się do przedziału przez tłum dwudziestu osób z walizami na korytarzu. Po dziesięciu minutach przepraszania, przeciskiwania się i przepychania udało się wszystko po sztuce załadować i nareszcie mogłem usiąść. Oczywiście na moim miejscu już ktoś siedział, ale pokazałem bilet z konkretnym miejscem i pan musiał ustąpić. Naładowany do granic możliwości świąteczny pociąg przyjechał do Lublina o 18:15 i taksówką dostaliśmy się do domu.

 

IMG 7917b

 

Podsumowanie

         Dzięki temu wyjazdowi wiem już, że nie ma co liczyć na nocne zdjęcia zamku w Malborku, w Olsztynie na dworcu nie warto długo siedzieć, a bilet na pierwszą klasę wcale nie oznacza wygód. Mimo wszystko jestem zadowolony, że byłem tam, gdzie miałem być i zrobiłem to, co miałem zrobić :) 
Zdobyte bilety

         Już za chwilę, gdy miną Święta Bożego Narodzenia, nadejdzie Sylwester z Nowym Rokiem a wraz z nim kolejny duży wyjazd - trasa Lublin->Kalisz->Ostrów->Gliwice->Opole>Stargard->Białogard->Szczecinek->Słupsk->Elbląg->Inowrocław->Gniezno->Poznań->Zielona Góra->Kożuchów->Nowa Sól->Bytom Odrzański->Gryfów Śląski->Lubomierz->Jelenia Góra->Łódź->Lublin. Zamierzam zmieścić się w sześć dni, od 1 do 6 stycznia włącznie. Sylwester oczywiście u znajomych w Lublinie, a po zabawie pociąg o 4:56 :)