środa, 22 11, 2017

10-11 VII 2015 - Poznań i Pomorze

         Z Zielonej Góry do Elbląga, w którym miałem kolejny pobyt u rodziny, chciałem dostać się w jakiś bardziej kreatywny sposób, więc w czerwcu posiedziałem trochę nad rozkładami i wyszło takie cudo:

Zielona Góra Poznań Główny  17:44 - 19:21 TLK  71100
Poznań Główny Koszalin  00:13 - 03:53  TLK  65252
Koszalin Słupsk  06:51 - 07:47   IC   81109
Słupsk Lębork  09:34 - 10:12 TLK  85102
Lębork Wejherowo  12:50 - 13:23 SKM 85832
Wejherowo Elbląg  14:57 - 17:11 TLK  81104


Bilet na pociągi TLK na ww. trasę kupiłem 23 czerwca (666km, 32,19zł), a bilet na SKM z Lęborka do Wejherowa (36km, 5,10zł) kupiłem w Słupsku.

         Na zielonogórski dworzec dostałem się idealnie na czas, bo autobus l. 17 z Zawady odjeżdżał 17:15, więc po dwudziestu minutach jazdy wysiadłem obok dworca i poszedłem bezpośrednio do postawionego Zielonogórzanina do Warszawy Wschodniej. Trafiło mi się wygodne miejsce w wagonie bezprzedziałowym, dodatkowo pod siedzeniami były działające gniazdka, miłe zaskoczenie w pociągu TLK. Ruszyliśmy punktualnie o 17:44 - standardowa trasa, mijany Sulechów, Zbąszynie i Zbąszynki, Nowy Tomyśl i po 1h40min jazdy wysiadam na dworcu w Poznaniu.
         Jest 19:20, pociąg na Koszalin mam po północy. Co robić, żeby się  nie zanudzić? Sprawdziłem sobie na dworcu kina w Poznaniu, może poszedłbym w końcu na to Polowanie Na Prezydenta? Godziny nawet odpowiadały, czas trwania od 21:00 do 23:00, ale problem był z dojazdem - kina były z dala od wszystkiego, z dala od rowerów miejskich, autobusów i tramwajów, więc po filmie nie zdążyłbym z powrotem na dworzec. Dodatkowo rowery miejskie nie działały, była jakaś przerwa technologiczna w systemie i nie można było wypożyczać. Sieci tramwajowej też nie miałem jak zaliczać, bo interesujące mnie odcinki (Piątkowska i Winogrady) były zamknięte z powodu remontu. Co robić w tym Poznaniu? Zamiast tyle się zastanawiać, ruszyłem przed siebie. Poszedłem w kierunku Starego Miasta, po drodze mijając bar piwny na świeżym powietrzu w Parku Marcinkowskiego. Na  wystawionym tam telewizorze zobaczyłem przedmeczowe studio, ale nie wiedziałem co się szykuje. Na plakacie przeczytałem odręcznie napisane 10 lipca 2015, 20:00 Superpuchar Polski Lech Poznań - Legia Warszawa.
         Ale trafiłem :) Akurat jak jestem w Poznaniu to stadion obok musi się coś dziać, IMG 5740bprzynajmniej już wiem co będę robił zamiast kina :) Długim spacerem przez Al. Niepodległości, ul. Święty Marcin, Al. Marcinkowskiego i ul. Paderewskiego doszedłem na Rynek. Po kilku zdjęciach zacząłem rozglądać się za lokalem dobrym do odpoczęcia oraz transmitującym mecz, wybór padł na jakąś włoską restaurację, której nazwy nie pamiętam, przy wejściu ul. Wronieckiej w Rynek. Piwa miały ceny typowo poznańskie, wziąłem czerwonego lagera książęce za 13zł a z jedzeniem jeszcze się zastanowiłem. Akurat jak wchodziłem Lech strzelił pierwszego, a jak kończyłem piwo było już 2:0. Na kolację wziąłem sobie pastę carbonara z jajkiem, boczkiem i cebulą, cena to 13,90zł. Spodziewałem się małej porcyjki na smak, jak to bywa w takich restauracjach, ale zostałem miło zaskoczony i dostałem fest talerz makaronu :)
           Kolacja z piwem przy meczu wśród rozemocjonowanych pozostałych gości lokalu miała swój klimat, szczególnie że to poznański Rynek. Każdą akcję wszyscy przeżywali na głos, a gdy Poznań trafiał, podnosił się donośny krzyk, że aż ludzie z zewnątrz zachodzili zobaczyć co się dzieje :) Lech wygrał 3:1, a ja zapłaciłem za kolację i poszedłem na Plac Wielkopolski na tramwaj. Poczekałem 10 minut i o 22:30 podjechałem Solarisem Tramino na l.28 do dworca kupując bilet w automacie. Do odjazdu zostało mi półtorej godziny, ale czas minął mi bardzo szybko w poczekalni na poznańskim dworcu na pisaniu opisów z Czech i Niemiec, zdążyłem też podładować telefon (na początku szukałem kontaktu w całym budynku na obu piętrach, ale zorientowałem się, że są na poręczach siedzeń w otwartej poczekalni przy automatach z kawą i napojami). Siedzę sobie spokojnie patrząc na tablicę odjazdów a tu znikąd chór na cały głos "JEDEN JEST MISTRZ POLSKI, JEDNA KU*WA W POLSCE JEST, MISTRZEM POLSKI JEST KOLEJORZ, A TĄ KU*WĄ LEGIA JEST!". To oczywiście dziesiątki, a w pewnym momencie setki niebiesko-białych kibiców Lecha rozjeżdżających się pociągami po domach po udanym meczu.
         Mój TLK 65252 "Łebsko" planowo odjeżdżający o 00:13 dostał 10 minut opóźnienia, co podczas czekania na peronie przerodziło się w 15 minut. Pociąg rytmicznie stukając o złącza szyn w końcu wtoczył się na perony z głośnym piskiem i fala ponad stu pasażerów ruszyła ku drzwiom. Od razu ukazał się widok wagonów zapchanych po brzegi - zapowiada się ciekawa noc. Ja przecisnąłem się przez stojące przy kiblu trzy rowery, pięć plecaków i czterech pijanych w trupa studentów i przez korytarz pełny pasażerów przeciskałem się w kierunku mojego przedziału. Nie po to kupowałem bilet niecały miesiąc wcześniej, żeby stać w nocnym pociągu. W moim przedziale, w tym na moim miejscu 64 przy oknie oczywiście siedzi rodzinka z dzieckiem. Szef rodziny, łyse karczycho od razu zaczął wmawiać mi, że to on tu ma miejsca. Ja pokazuję mu bilet, on mi swój i tu rzecz ciekawa - i jego i mój bilet, były wydane na te same miejsca w tym samym przedziale. Na korytarzu usłyszałem, że to nie jedyny przypadek przypisania dwóch biletów na jedno miejsce. Nieciekawa sprawa, ale nie ma co się zrażać, trzeba jechać. Zostawiłem chociaż plecak i bluzę w przedziale na górze i poszedłem na korytarz, który od początku do końca obstawiony był przez dziesiątki waliz, toreb i trzydzieści różnych osób - stojących, siedzących, kucających, leżących. To będzie ciekawa noc..
         Oczywiście o spaniu nie było mowy. Na korytarzu każdy gadał, śmiał się, dodatkowo jakaś dziewczyna puściła na przenośny głośnik na cały korytarz jakąś siekę, ale jej chłopak okazał się ogarnięty, ściszył trochę i zamiast walenia rurą pcv o metal jak to można usłyszeć w ruskim hardbassie, zapuścił chillowe kawałki Gurala. Dzięki temu stworzyła się świetna atmosfera - jakaś druga w nocy, za oknem ciemno, pociąg kołysze na boki, wokół pełno półprzytomnych ludzi, spokojna, dobra muzyka  i takie wspólne przeżywanie trudów jazdy na półstojąco nocą nad morze. Wielu ludzi próbowało palić na korytarzu, otwierali okna i kryli się przed stojącymi w przedsionkach przy toaletach sokistami, którzy cały czas lurkowali korytarz i interweniowali od razu, gdy zobaczyli palącego. Jeden koleś dostał nawet od nich mandat na 50zł za korzystanie z toalety podczas postoju w Poznaniu i stracił przez to jedyną kasę nad morze jaką miał - zafundował sobie najdroższe sikanie w życiu :)
IMG 5756b         Godzina 02:23, pociąg hamuje, pewnie jakaś stacja. Nagle na peronie bardzo głośny strzał, potem drugi, jak wybuch granatu. Chwilę sekund potem dym i głośne okrzyki, znowu wybuch. Co to, dziki zachód i napad na pociąg? Okazało się, że to wracający z meczu ultrasi Lecha z Piły, którzy wysiedli na stacji i wracali do swoich domów po drodze rzucając petardy. Stanęli na chwilę przed schodami i zaśpiewali coś w stylu Piła, Piła, biała siła, ale zmyli się szybko na widok grupy sokistów z pałkami, a my ruszylismy dalej. 3:20 - Szczecinek. Powolutku, pomalutku zaczyna świtać. W przedziale z łysym szefem rodziny znalazłem aktualnie jedno wolne miejsce od strony korytarza, więc spytałem się czy można i usiadłem. Komfort o wiele wyższy niż stanie między walizkami na korytarzu, organizm to wyczuł i zasnąłem od razu. Obudziła mnie kontrola biletów przed Koszalinem i do dawnego miasta wojewódzkiego przyjechałem o 4:36 z 40-minutowym opóźnieniem.

11 VII 2015 - Koszalin

         Opóźnienie było mi nawet na rękę, bo odjazd pociągu do Słupska miałem o 6:51, a trzy godziny na Koszalin o świcie to trochę za dużo, dwie godziny to takie w sam raz. Wychodząc z pociągu ostatni raz spojrzałem na numer wagonu - był to 14, a ja na bilecie miałem miejsce 64 w wagonie 10. W Poznaniu na dworcu o północy było ciemno i musiałem przeoczyć numer, czyli jednak łysy szef miał rację... Nie wiem, jak mogłem nie zauważyć tego, że na jego i moim bilecie są te same miejsca ale różne wagony, a byłem pewny że to moje miejsce. Cytując klasyka 'dałbym sobie rękę za to uciąć... i bym teraz, ku*wa nie miał ręki'. Oj tam, na korytarzu też mi się źle nie stało, szczególnie wśród fajnych ludzi i przy spokojnej muzyce :) Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
        Poszedłem do centrum budzącego się leniwie miasta przez głuchą ulicę Dworcową. IMG 5768bWszędzie dookoła kołujące mewy, zero ludzi, czasem przejedzie samochód. Doszedłem po chwili na Rynek Staromiejski, a raczej jego dawny ślad, bo wokół rozległego kwadratowego placu stoją tylko i wyłącznie socjalistyczne klocki, koszaliński ratusz też jest jakąś postmodernistyczną bryłą.  Głównym zabytkiem Koszalina jest potężna gotycka Katedra NMP stojąca przy ul. Zwycięstwa. Drugim, i chyba ostatnim zabytkowym budynkiem, z którego Koszalin może być dumny, jest neogotycki budynek Poczty Polskiej z 1884r. A tak poza tym, to ciężko się doszukać zabytków... Kamienice przy ul. Zwycięstwa, które przetrwały wojnę, można policzyć na palcach jednej ręki, czasem stoją wetknięte między zagłuszające je PRLowskie bloki mieszkalne. Większe skoncentrowanie przedwojennej zabudowy znajduje się na skrzyżowaniu ul. Zwycięstwa i ul. Piłsudskiego.
         Po biletowym spacerze przeszedłem przez park nad Dzierżęcinką i wróciłem na dworzec z około czterdziestoma biletami, ale tylko w dwóch cenach - 1,45zł i 2,90zł. Do odjazdu pociągu IC do Słupska miałem niecałą godzinę, więc przeszedłem porobić zdjęcia na położoną niedaleko od dworca głównego stację koszalińskiej wąskotorówki. Odjeżdżają stąd sezonowe pociągi do położonego 10km dalej Manowa, dalej linia jest nieprzejezdna. W czasach świetności (lata pięćdziesiąte) można było jechać do Świelina, a stamtąd na wschód do Bobolic albo na zachód do Białogardu, gdzie linia dołączała się do rozbudowanej sieci zachodniopomorskich wąskotorówek. Dziś, poza odcinkiem Koszalin-Świelino, większość jest rozebrana. Regularne pociągi pasażerskie przestały jeździć z Koszalina w 2001, na szczęście dzięki miłośnikom udało się uratować i ponownie uruchomić odcinek Koszalin - Manowo. Już starczy o tych wąskotorówkach, wróciłem na koszaliński dworzec i poczekałem na pociąg w poczekalni z poprzedniej epoki - ściany i kaloryfery wykładane drewnianymi deseczkami jak jakiś górski ośrodek z czasów Gierka, drewniane ławki, brak gniazdek, ale wifi jest.

Słupsk

IMG 5875b         W pociągu zdążyłem się pół godziny przespać i wysiadłem o 7:47 w Słupsku, który tak samo jak Koszalin, Lębork i Wejherowo, odwiedzałem po raz pierwszy. Z dosyć szpetnego dworca poszedłem reprezentacyjną ulicą Wojska Polskiego, przy której stoi niemal wyłącznie niezniszczona przedwojenna zabudowa, jest też pośrodku ulicy chodnik z pasami drzew, coś jak planty. Doszedłem na ulicę Nowobramską i w żabce na śniadanie wziąłem największego hotdoga i pochodziłem dookoła potężnego gotyckiego Kościoła Mariackiego z XIV wieku. Kiedy szedłem od dworca do centrum, Słupsk stopniowo robił na mnie co raz większe wrażenie, tu dookoła eleganckie kamienice, tam plac z XIX-wiecznym hotelem, więc kiedy szedłem na Stare Miasto, to spodziewałem się prawdziwych perełek. Niestety, obszar staromiejski został brutalnie wyniszczony i dziś poza gotyckim kościołem, zachowaną bramą miejską z postawionym przed nią tramwajem i wysokim ratuszem nie ma tu prawie nic zabytkowego. Rynek Staromiejski z fontanną otoczony jest przez niskie bloki mieszkalne, choć muszę przyznać, że fasady tych postawionych przy południowej pierzei zrobiły na mnie pozytywne wrażenie :)
         Ze Starego Miasta przeszedłem pod zachwycający słupski Ratusz, postawiony przez Niemców w trzy lata - czas budowy to 1899-1901. Obecnie rezyduje w nim szef miasta Robert Biedroń, ale niestety w sobotę dla odwiedzających budynek jest zamknięty, więc nie mogłem obejrzeć witraży wewnątrz i wielu pięknych sal. Wróciłem na dworzec po drodze mijając jeszcze kilka tablic informacyjnych, które zawierają przedwojenne zdjęcia Słupska w dużych rozmiarach, fajnie to wyglądało, można nawet robić zdjęcia porównawcze. Z biletami tak sobie - znalazłem siedem sztuk, prawie same 2,50zł i jeden za 1,25zł. Na dworcu kupiłem bilet na SKMkę z Lęborka do Wejherowa i poszedłem na peron.

Lębork

         Trzy kwadranse przespanej jazdy i wysiadka o 10:12. Poszedłem od razu ulIMG 5888b. Dworcową i Zwycięstwa w kierunku centrum. Doszedłem tak do ulicy Staromiejskiej, która jest pełna ciekawej ceglanej zabudowy, są też ślady murów miejskich i most nad rzeką Łebą. Doszedłem do Placu Pokoju, który kiedyś był rynkiem. Jest fontanna, są ławki, więc można chwilę odpocząć. W tym miejscu widać zniszczenia w centrum miasta - na pustych placach po dawnych kamienicach staoją teraz dźwigi i wznoszą nowe domy. Na kamienicy przy ul. Reja 23 zachowały się jeszcze przedwojenne napisy, m.in Buchbinderei Bilden  i jeszcze inne, których nie mogłem rozczytać. Poszedłem też do gotyckiego Kościoła św. Jakuba Apostoła, który widać z daleka jadąc do Lęborka. Wracając już w kierunku dworca zaszedłem do piekarni po miejscowe wypieki i tą samą trasą wróciłem do dworca. Biletów znalazłem 11, ale 4 z nich idą do kolekcji. Na dworcu poczekałem jeszcze pół godziny ładując telefon (w Lęborku na dworcu gniazdek nie brakuje, wifi też jest) i poszedłem na SKM, którą odjechałem do Wejherowa.


Wejherowo

IMG 5925b         Wysiadłem przy ceglanym wejherowskim dworcu i poszedłem w kierunku głównego w mieście Placu Wejhera, po drodze mając nadzieję na znalezienie wielu biletów, ale w Wejherowie o to ciężko, podczas dwóch godzin znalazłem tylko trzy bilety - 2x3,00zł i jeden za 1,50zł. Po tym niewielkim mieście spodziewałem się niskiej zabudowy, parterowych domków, w końcu to nie jest jakaś metropolia. Ale ulica Jana III Sobieskiego prowadząca do Pl. Wejhera zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie - gęsta wysoka zabudowa przedwojenna świadczy o tym, że Wejherowo to nie jest jakaś mieścinka :) Usiadłem z lodami i odpocząłem trochę na głównym placu pod pomnikiem Jakuba Wejhera - założyciela miasta. Poczytałem trochę tablic informacyjnych o zabytkach i poszedłem obejrzeć niektóre z nich, m.in. barokową Kolegiatę Św. Trójcy, ciekawy Ratusz i Kościół św. Anny. Zbliżała się powoli godzina odjazdu, więc wróciłem do dworca i po 14:57 odjechałem do TLK do Elbląga.

 

Galeria zdjęć

 

 

Elbląg

         Przez kolejne pięć dni (od soboty 11 VII do środy 15 VII) siedziałem w Elblągu. W niedzielę 12 VII musiałem popołudniu podjechać regio do Tczewa, żeby  przekazać przez pociąg klucze. Dzięki temu wracając do Elbląga miałem przerwę w Malborku i udało mi się znaleźć ok. 20 biletów, ale są takie same jak pół roku temu. Ostatniego dnia pobytu poszedłem jeszcze na otwartą dwa miesiące wcześniej wieżę widokową w gotyckiej Katedrze św. Mikołaja, z którego widok rozciąga się nie tylko na całe miasto, ale również dalekie okolice i Zalew Wiślany, a przy dobrej pogodzie widać nawet Zamek w Malborku. 98-metrowa wieża udostępniona jest zwiedzającym bezpłatnie do 15 października 2015, od wtorku do niedzieli, wstęp od godz. 10:00 do 17:00 (w soboty do 14:00). Zdjęcia z wieży pod tym linkiem. Tego samego dnia opuściłem Elbląg o 11:50 i pociągiem pospiesznym TLK 18104 dostałem się do Gdańska.

 

Gdańsk

         W Gdańsku miałem dziesięć dni - od środy 15 VII do soboty 25 VII. W tym czasie poszedłem IMG 6117między innymi 17 VII na inauguracyjny mecz Ekstraklasy na PGE Arenie między Lechią Gdańsk i Cracovią Kraków, przegrany przez Gdańszczan przed własną publicznością 0:1. W poniedziałek 20 VII pojechałem rano PKSem do Nowego Dworu, żeby zrobić sobie wycieczkę żuławskimi wąskotorówkami - z Nowego Dworu podjechałem lokomotywką z wagonami do Stegny, tam spacer nad morze i przejście do Sztutowa na piechotę, odpoczynek w Sztutowie i przejazd całą trasą do Prawego Brzegu Wisły, promem przez Wisłę do Gdańska i powrót 112 do centrum. Zdjęcia z wyjazdu do Stegny i Sztutowa tutaj.
         Już pod koniec pobytu wpadłem na pomysł zrobienia galerii Gdańsk wczoraj i dziś. Robiłem ich już wiele, ale Gdańsk jeszcze się u mnie takiej nie doczekał. Cały czwartek 23 VII szukałem odpowiednich przedwojennych zdjęć i układałem trasę, a 24 VII w piątek zrobiłem spacer przez cały Gdańsk celem zrobienia zdjęć współczesnych w miejscu robionych przedwojennych. Przejście 21 kilometrów i zrobienie 58 zdjęć zajęło mi niecałe sześć godzin, po przyjeździe do Lublina zedytowałem zdjęcia i dodałem galerię, która dzięki serwisowi wykop.pl wkrótce stała się popularna i dotarło do niej nawet Miasto Gdańsk, które udostępniło ją na swoim koncie google+ (link do wpisu, a zarazem galerii).
         Z Gdańska do Lublina 25 lipca wróciłem dwoma pociągami - najpierw o 8:33 EIP 5302 do Warszawy Wschodniej (11:21) i stamtąd o 11:30 TLK 52104 Wieniawski do Lublina, do którego przyjechałem o 13:42. Nie licząc kilku minut na przesiadkę, z Gdańska do Lublina dostałem się w równe 5 godzin. Niezły wynik :)

           IMG 6322b  IMG 6324b

 

 

Podsumowanie

         Jeśli chodzi o bilety, to całe wakacje przyniosły mi ich 522, z czego do kolekcji weszło 24 sztuk.
Idąc kolejno odwiedzanymi miastami jest to:

Warszawa 5   szt.   Koszalin 33 szt.
Bratysława 29 szt.   Słupsk 7   szt.
Żylina 2   szt.   Lębork 11  szt.
Katowice (GOP) 55 szt.   Wejherowo 3   szt.
Jelenia Góra 1   szt.   Elbląg 38 szt.
Liberec 14 szt.   Malbork 17 szt.
Görlitz 3   szt.   Gdynia 1   szt.
Bolesławiec 2   szt.   Gdańsk 264 szt.
Zielona Góra 1   szt.   SKM 32 szt.
Poznań 2   szt.   MZK Zat. Gd. 2   szt.

 

 

         A tu poniżej tabela wszystkich przejazdów, odległości i cen:

27.06.2015 Lublin Warszawa 10:50 13:50   P17 168 km 10,-zł
27.06.2015 Warszawa Bratysława 18:00 04:40   P5 666 km 40,-zł
30.06.2015 Bratysława Żylina 09:55 12:35   R 605 203 km 11,38€
30.06.2015 Żylina Skalite-Serafinov 13:49 15:06   Os 4172 50 km --
30.06.2015 Zwardoń Katowice 15:30 18:36   KS 49782 113 km 12,60zł
30.06.2015 Katowice Gliwice 19:15 19:47   KS 40635 27 km --
04.07.2015 Bytom Miasteczko Śl. 14:30 15:45   GKW 21 km 6,-zł
04.07.2015 Miasteczko Śl. Tarnowskie Góry 16:33 16:40   KS 44656 6 km 2,60zł
04.07.2015 Katowice Jelenia Góra 00:40 07:15   PKS Przem. 330 km 15,-zł
05.07.2015 Jelenia Góra Szklarska Por. G. 07:31 08:18   KD 69861 32 km 25,-zł
05.07.2015 Szklarska Por. G. Liberec 08:34   10:50     ČD 
60 km --
05.07.2015 Liberec Zittau 14:02 14:40   TL 20918 27 km --
05.07.2015 Zittau Görlitz Weinhübel    15:01 15:36   OE 75922     35 km     --
05.07.2015 Zgorzelec Miasto    Węgliniec 19:19 19:40   KD 69598 25 km --
05.07.2015 Węgliniec Bolesławiec 19:57 20:12   KD 69533 25 km --
05.07.2015 Bolesławiec Zielona Góra 22:15 00:15   PKS Szcz. 90 km 17,60zł
10.07.2015 Zielona Góra Poznań 17:44 19:21   TLK 71100 134 km 31,19
11.07.2015 Poznań Koszalin 00:20 04:32   TLK 65252 255 km --
11.07.2015 Koszalin Słupsk 06:51 07:47   IC  81109 67 km --
11.07.2015 Słupsk Lębork 09:34 10:12   TLK 85102 51 --
11.07.2015 Lębork Wejherowo 12:50 13:23   SKM 85832 36 km 5,10zł
11.07.2015 Wejherowo Elbląg 14:57 17:11   TLK 81104 123 km --
12.07.2015 Elbląg Malbork 17:31 17:58   R 95992 29 km 7,37zł
12.07.2015 Malbork Tczew 18:49 19:03   R 90111 18 km --
12.07.2015 Tczew Elbląg 19:40 20:32   R 50616 47 km 7,37zł
15.07.2015 Elbląg Gdańsk 11:44 12:42   TLK 18104 79 km 14,49zł
20.07.2015 Gdańsk Nowy Dwór Gd. 07:30 08:15   PKS Siem. 41 km 6,50zł
20.07.2015 Nowy Dwór Gd. Stegna 08:30 09:15   ŻKD 15 km 3,78zł
20.07.2015 Sztutowo Pr. Brzeg Wisły 11:55 13:10   ŻKD 17 km 7,56zł
20.07.2015 Gdańsk Śródm. Wejherowo 15:27 16:40   SKM 45 km 8,50zł
20.07.2015 Wejherowo Gdańsk Gł. 17:03 18:13   SKM 44 km --
25.07.2015 Gdańsk Warszawa Wsch 08:33 11:21   EIP 5302 328 km 30,87zł
25.07.2015 Warszawa Wsch.       Lublin 11:30 15:43   TLK 52104 171 km 22,19zł


 Nie będę robił długich statystyk, bo wszystko widać w tabelce. Wyciągnę tylko podstawowe dane - przejechałem 3378 km i wydałem na to 316zł12gr.

 

         Wakacyjne wyjazdy dobiegły końca. Było wiele przygód (szczególnie na Słowacji), czasem radości, czasem rozczarowań, ale na pewno nie było nudy. I o to przecież chodzi :) Mam nadzieję, że przetarłem trochę szlaków osobom wybierającym się w podobne rejony, mającym wiele wątpliwości co do organizacyjnych spraw - nie musicie już popełniać tych błędów co ja i już wiecie, czego można się spodziewać.  Jeśli chodzi o kolejne wyjazdy, to pewnie jak zawsze będzie to Łódź we wrześniu 2015 (IX Giełda Biletów i Pamiątek Komunikacji), planuję przejechać się którymś z pociągów specjalnych do Częstochowy Stradom w listopadzie 2015 (mam tu szczególnie na myśli trasę z Hrubieszowa). Na ferie w lutym 2016 obiecany tydzień we Wrocławiu z wycieczkami do Wałbrzycha, Kłodzka i Nowej Rudy. A co potem, to się zobaczy. Powiem może tylko, że myślę z kolegami o tygodniu na Białorusi w wakacje 2016 nad Jeziorami Brasławskimi, warto też odwiedzić Mińsk dla systemu komunikacji i nasze zabytkowe Grodno. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy :)