środa, 22 11, 2017

4 VII 2015 - GOP cz.4, czyli Bytom 750mm

         Coś mi przez sen dzowinło, może mi się wydawało, nie wiem. W każdym razie obudziłem się bez budzika, patrzę na telefon - 10:10. No i wszystko jasne. Przez sen zignorowałem budzik o 7:30 i przespałem wąskotorówkę. Dodatkowo miałem inny problem - regulamin SSM, w którym spałem nakazywał opuszczenie terenu placówki do godziny 10:00, a ja tu się jeszcze muszę spakować i posprzątać... Na szczęście pani w recepcji była wyrozumiała i przyznała, że czasem się to zdarza i nie wyciągnęła żadnych konsekwencji, więc nie musiałem nic dopłacać. Wychodząc spytałem się jeszcze o ważną dla mnie rzecz - jest 10:20, a ja późnym wieczorem (o 00:40, pani powiedziałem że o 22:40) mam autobus do Jeleniej Góry, więc spytałem, czy do wieczora na czas mojego pobytu na mieście nie mógłbym zostawić gdzieś tutaj na przechowanie bluzy i pełnego plecaka, bo nie zamierzałem się ciągać po GOPie z tym tobołami.  Pani powiedziała, że nie ma żadnego problemu i zamknęła moje rzeczy pod kluczem w pokoju służbowym, wieczorem mogłem przyjść je odebrać. No i super, będzie lżej :)
IMG 5418b         Wyszedłem na przystanek na Sokolską i stanąłem na chwilę. Co mam robić? Od chwili obudzenia się o 10:10 do teraz minęło ledwie kilkanaście minut. Nie zdążyłem zupełnie wymyśleć nic w zamian za przespaną wąskotorówkę, w głowie miałem dotychczas szybkie spakowanie się i uzgodnienie przechowania bagaży. Pomyślałem, że skoro nie zdążyłem na pociąg z Bytomia do Miasteczka Śląskiego o 9:00, to może zdążę na powrotny z Miasteczka Śl. o 12:00? Tylko najpierw muszę się do tego miasteczka w godzinę dostać... Przestałem o tym na chwilę myśleć bo zgłodniałem bez śniadania. W żabce wziąłem litr maślanki truskawkowej i wracam na przystanek, a tu 5 stoi gotowe do odjazdu do dworca w Tarnowskich Górach. No to szybko! Biegiem zdążyłem do środka i sprawdziłem w telefonie jak długo mam tym jechać. Jednak po szybkiej kalkulacji wyszło, że w Tarnowskich Górach będę o 11:55, a pociąg z Miasteczka Śląskiego odjeżdża o 12:00, więc nie było możliwości, żebym zdążył.
         Wysiadłem z tej przegubowej piątki po trzech przystankach i przesiadłem się w tramwaj 13 przy Koszutce Misjonarzy Oblatów. Z racji nudów i braku pomysłów przejechałem się trzynastką na Plac Skargi w Siemianowicach Śląskich i wróciłem z powrotem pod katowicki dworzec. Tu niespodzianka - od strony Placu Wolności podjechał zabytkowy wagon 13N, które pamiętam jeszcze z Warszawy do czasu ich wycofania w latach 2012-2013. Wsiadłem w tę weekendową linię 23, którą dojechałem do pętli przy Stadionie Śląskim. Zaliczyłem dzięki temu trasę od ogrodu zoologicznego do pętli przy stadionie. Co prawda biegnie ona równolegle do linii Katowice - Chorzów, ale jednak ma swoje oddzielne torowisko. Wysiadłem z nagrzanego jak puszka tramwaju i złapałem 19stkę do Bytomia. Podczas jazdy sprawdziłem rozkład i zdecydowałem, że pojadę wąskotorówką z Bytomia do Miasteczka o 14:30, więc miałem jeszcze trochę czasu. Zrobiłem sobie spacer po rozkopanym, ale zabytkowym centrum Bytomia i zachodząc przez sklep i przydworcową piekarnię doszedłem do stacji bytomskiej wąskotorówki.
         Na peronie czekało już kilkanście osób i ciągle przybywało nowych pasażerów. Nagle IMG 5451bcoś zatrąbiło i zza krzaków wtoczył się skład otwartych wagoników prowadzonych przez rumuńską lokomotywę spalinową Taur Lxd2. Wszyscy zajęli swoje miejsca i punktualnie o 14:30 ruszyliśmy. Za bilet ulgowy zapłaciłem 6zł, normalny kosztuje 10 zł (spodziewałem się ręcznie wypisywanych biletów z bloczku, albo chociaż jakichś specjalnych, okolicznościowych, a tu zwykły cienki paragon jak za bułki w osiedlowym sklepie). Warto dodać, że ta wąskotorówka jest najstarszą czynną kolejką tego typu na świecie - wybudowana w roku 1854 przetrwała kilka wojen, okres rozkwitu w latach PRL, uniknęła rozebrania w zabójczych dla kolei latach dziewięćdziesiątych i tak dzięki Stowarzyszeniu Górnośląskich Kolei Wąskotorowych służy mieszkańcom Śląska do dziś. Podczas jazdy, jeszcze w okolicy jeziora Nakło-Chechło, na równolegle biegnącej DW 908 widać było kilkukilometrowy korek. Po dojechaniu do centrum zdarzenia okazało się, że był jakiś poważny wypadek, bo przyjechało kilka ambulansów i zastępów straży pożarnej. Licząca 21km trasa Bytom - Miasteczko Śląskie jest dosyć ciekawa - najpierw pociąg jedzie przez tereny przemysłowe z kopalniami i wąskotorową lokomotywownią, potem pola, las, ogromna stacja towarowa w Tarnowskich Górach, las, wypoczynkowy rejon jeziora Nakło-Chechło, przy którym wysiadła większość pasażerów i po godzinie i dziesięciu minutach jazdy dojechaliśmy na przedmieście Miasteczka Śląskiego. Dwadzieścia kilometrów  w godzinę z hakiem to niezbyt imponujący wynik, ale w czasach, gdy ludzie nie mieli samochodów, a jedyną możliwością ruszenia się ze swojej wiochy była kolej wąskotorowa, to była to świetna opcja.
         Miasteczko Śląskie to rzeczywiście miasteczko - zabudowania są skupione przy dwóch głównych prostopadłych do siebie ulicach - Dworcową i Gałczyńskiego, która w pewnej chwili staje się Rynkiem, a potem ul. Woźnicką. Dostałem się tu, ale teraz trzeba by jakoś wrócić do Katowic. Wąskotorówka powrotna jest za półtorej godziny, autobusy MZKP raz na godzinę, PKSów brak (sobota), co robić? Jest jeszcze jedno wyjście - Koleje Śląskie. Sprawdzam rozkład i jest pociąg do Katowic o 16:30, a była 16:00. To wręcz idealnie, biorąc pod uwagę odległość do dworca. Po przejściu dwóch i pół kilometra ulicą Dworcową zdążyłem niemal na styk - kiedy wchodziłem na perony pociąg już nadjeżdżał. Kupiłem bilet do następnej stacji - Tarnowskich Gór (2,60zł, 6km), więc nowym newagiem jechałem tylko kilka minut. Wysiadłem na badzo ładnym dworcu w Tarnowskich Górach i stąd poszedłem do najbliższej żabki, oczywiście po zimną colę i wróciłem na tarnogórski dworzec autobusowy. Węzeł przesiadkowy robi dobre wrażenie - zmodernizowane, czyste stanowiska, przy każdym z nich elektroniczna tablica odjazdów,  a na kolumnach wiszą informacje o rozkładach i zdjęcia zabytków okolicznych gmin.
         Wsiadłem wraz z kilkudziesięcioma innymi pasażerami do przegubowego 820 jadącego do centrum Katowic. Podczas długiej jazdy słyszałem za sobą, że jakiś łysy przygłup z kolegą czepiał się losowych pasażerów, a jak złapał kontakt wzrokowy z jakimś kolesiem, to wstawiony łysy wstał, powiedział do kolegi, że tamtemu wpie*doli i podszedł do niego, ale jak to zwykle z takimi elementami bywa, na słowach się skończyło i kilka przystanków później szukające guza podpite łyse pały wysiadły. Ja po całodziennej jeździe (było już około 18:00) dostałem lekkiego zjazdu energetycznego i zacząłem przysypiać na siedzeniu. Raz chyba lekko osunąłem się na rozwiązującą obok krzyżówki babcię, bo tamta nagle się poruszyła a ja się obudziłem (✌ ゚ ∀ ゚)☞
         Wysiadłem w centrum przy ul. Skargi. Poszedłem stąd do Galerii Katowickiej, żeby odświeżyć się od gorąca i kupić coś do picia. Zachciało mi się też jeść, ale nie wiedziałem na co konkretnie mam ochotę - dużego obiadu bym nie zmieścił, z drugiej strony drożdżówki by nie wystarczyły. Kiedy tak myślałem, minął mnie facet z hotdogami i już wiem co zjem :) Jednak nie chciałem jeść takich z ulicy czy z żabki, tylko postanowiłem przypomnieć sobie smak tych tanich hotdogów z Ikei, które ostatnio jadłem chyba dwa lata temu. Po wizycie w galerii i kupieniu wody poszedłem na przystanek przez przypominającą łódzką Piotrkowską ulicę Stawową i odjechałem 805. Chciałem też znaleźć słynne śląskie cukierki Szkloki, bo akurat miałem ochotę na te rabarbarowe bonbony, a i pamiątka będzie. Wysiadłem przy CH Dąbrówka Mała, oprócz Ikei i wielu innych sklepów jest tu też ogromny Carrefour, więc poszedłem najpierw do niego. Niestety niemiłe zaskoczenie, bo w tak wielkim sklepie nie mają żadnych szkloków, ani jednego smaku. Trudno, poszukam gdzie indziej.
IMG 5519b         W Ikei podjadłem sobie trochę i wróciłem do centrum Katowic. Była już dwudziesta, więc poszedłem do schroniska po zostawiony rano plecak i bluzę. Wychodząc już z odebranymi bagażami minąłem w drzwiach jakąś panią, która z walizką też już wychodziła i pytała się recepcjonistki o wskazówki dojścia do dworca, bo zaraz ma pociąg. Miałem w sumie cztery godziny wolnego do odjazdu PKSu do Jeleniej, więc zaproponowałem pani, że ją zaprowadzę, bo to tylko dziesięć minut stąd. Pomogłem też z walizką i ciągnąłem ją do dworca. Cały czas rozmowa się kleiła i odpowiadałem na różne pytania odnośnie wakacji, że jadę dziś w nocy do Jeleniej Góry, potem Liberec i Görlitz, kilka dni w Zielonej Górze i dwa tygodnie w Elblągu i Gdańsku. Ona na to, że jest radną Wrzeszcza i wraca do domu. Pogadaliśmy o Gdańsku, gdzie dokładnie będę tam spędzał wakacje i tak dalej. Udzieliłem jej też na bieżąco informacji kolejowej, jakim pociągiem, o której, przez co i za ile będzie jechać. Poczekałem przy kasie jak kupowała bilet i pilnowałem walizki (skoro mam dużo czasu, to czemu nie?). Pani dostała jeszcze miejscówkę siedzącą - była sobota wieczór, pociąg jadący w wakacje, w weekend, nad morze - dostać siedzenie kilkanaście minut przed odjazdem to niezłe szczęście. Wtargałem walizkę przez dworzec i schody na czwarty peron, powiedziałem jeszcze który to będzie wagon od lokomotywy i z której strony przyjedzie pociąg. Pani bardzo mi podziękowała za wskazanie drogi do dworca, ciąganie walizy, doprowadzenie na peron, pomoc w kupieniu biletu i udzielenie pełnej informacji dotyczącej połączeń, godzin i cen. Nie ma za co :) Przez cały czas miałem wrażenie, jakbym odprowadzał na pociąg jakąś swoją ciocię, a była to przecież przypadkowo spotkana, obca mi osoba.
         Zostawiłem panią na peronie, a sam poszedłem na trzecie piętro Galerii Katowickiej, gdzie nad fastfoodami jest cały poziom stolików i krzeseł, więc wypatrzyłem kącik przy ścianie z kontaktem i tam usiadłem. Przez godzinę pisałem opisy poprzednich dni, a jak o 21:30 zgasili światło i zamknęli galerię, przeszedłem awaryjnym wyjściem do całodobowego McDonalda w budynku dworca. Tam też spędziłem półtorej godziny, ładując telefon i pisząc wypociny o pobycie w Bratysławie. W międzyczasie wyskoczyłem do żabki na Stawowej po wodę i Angorę. Oczywiście przed dworcem i na deptaku pełno żuli, dresów, łysych karków i innych podejrzanie zachowujących się ludzi. Zaczepili mnie oczywiście o kasę, ja im na to, że ostatnie drobne wydałem na gazetę i machnąłem im Angorą przed nosem i nie zwalniając kroku szedłem z powrotem do dworca. Jeden z łysych odpowiedział z rozczarowaniem w głosie 'na gazetę?... to chociaż jakieś kawały poczytaj, hehyhyehe'.

        Była 23. Wróciłem z powrotem do McDonalda, ale nie siedziałem już tam długo, tylko poszedłem na PKS z powodu jakiegoś świra, który usiadł stolik dalej ode mnie, zaczął gadać do siebie, że zaj*bie wszystkich, że pojedzie na woodstock i rozpier**li ich rakietą i tak dalej, mówił to z pełną powagą. Jak skończył monolog, wyciągnął dużą latarkę-paralizator, "strzelił" kilka serii, powiódł wzrokiem po siedzących dookoła i z obłędem w oczach zaczął śmiać się na głos. Wstał potem i poszedł w kierunku dworcowych ochroniarzy i gadał na głos do siebie, że zaje*ie ich promieniami gamma. Nie wiem co takiemu do łba mogło jeszcze strzelić, więc zwinąłem się i poszedłem Stawową na PKS.  Tu postałem godzinę gdzieś z boku w ciemności, chwilę po północy poszedłem na stanowiska i kręciłem się tak do 00:45, kiedy przyjechał mój autobus z Przemyśla na Jelenią Górę.
         Na PKS włącznie ze mną czekało sześć osób, ale od kierowców od razu dostaliśmy IMG 5532binformację, że autobus jest pełny. I co teraz? Mnie na szczęście uratował kupiony przez internet miesiąc wcześniej imienny bilet - kierowca znalazł mnie gdzies na liście, zawołał panie Janie, chodź pan i wskazał mi miejsce w ostatnim rzędzie przy oknie po lewej. Pewnie wcześniej, jak staliśmy przed autobusem kogoś stamtąd wysadził. Poszedłem przez rzeczywiście zapchany po brzegi autobus i usiadłem z tyłu przy oknie; pozostali pasażerowie, którzy bilet kupowali teraz u kierowcy mieli wybór - albo zostają i czekają do rana, albo jadą na stojąco; wybrali oczywiście drugą opcję.  Moje miejsce przy oknie było bardzo przytulne - mogłem się oprzeć, zasłonić światło ulic firanką i aż przyjemnie się zasypiało. Warto wcześniej kupować bilet :)

 

Galeria zdjęć

5 VII 2015 - Liberec & Görlitz