środa, 22 11, 2017

2 VII 2015 - GOP cz.2, czyli Zabrze i Bytom

         Kolega miał pociąg dopiero o 12:37, więc wstaliśmy bez pośpiechu i Gliwice IMG 5212bopuściliśmy o dziesiątej. Pojechaliśmy autobusem do granicy z Zabrzem, a stamtąd dalej tramwajem na Pl. Wolności. Jako że do odjazdu TLK do Lublina były jeszcze dwie godziny, pojechaliśmy trójką na pętlę w Makoszowach. Po drodze można zobaczyć spory kawałek miasta - tramwaj mija rzędy kamienic w rejonie ul. 3 Maja, kopalnię Guido, jedzie przez lasek i kończy przy Kopalni Węgla Kamiennego Makoszowy. Nie wysiadaliśmy nawet z tramwaju, bo ten już po kilku minutach ruszał z powrotem. Wysiedliśmy na Pl. Wolności i poszliśmy na dworzec. Jeszcze chwilę wspominaliśmy na dworcu pozytywy i negatywy z pobytu na Słowacji i poszliśmy każdy w swoją stronę.
         Ja na ten dzień miałem zaplanowane zaliczenie brakujących odcinków sieci tramwajowej. Na początku pojechałem 3 na drugą pętlę tej linii - Mikulczyce. Tam przystanek przed pętla wysiadłem, bo właśnie dogonił mnie autobus 14, do którego miałem się przesiąść, zeby dojechać do Bytomia. Biało-niebieski maz jechał dosyć długo, chyba ze 40 minut. Trasa wiodła głównie przez pola, dopiero po kilkunastu minutach jazdy przez odludzie autobus dojeżdża do Miechowic, pierwszej gęściej zaludnionej dzielnicy, a potem już jest w centrum Bytomia. Wysiadlem na dużym węźle przesiadkowym przy bytomskim dworcu. W całym GOPie jest to powszechna metoda koncentrowania linii w rejonie najważniejszych punktów w mieście. Poszedłem od razu na dworzec, ale po drodze rzucił mi się w oczy widok rzędów świeżych drożdżówek z nadzieniem, lukrem i kruszonką, więc nie było mowy, żebym nie zaszedł :) Wziąłem jedną z makiem i jedną z jabłkiem, obie duże i świeże, nie żałowali też nadzienia. Za obie bułeczki zapłaciłem 2,50zł. Polecam każdemu - Piekarnia & Cukiernia Kwapisz.
         Z bułkami przeszedłem przez przejście podziemne bytomskiego dworca. Przejście jest dosyć ponure, ciemne, brudne, zabazgrane i śmierdzące. Sam budynek dworca również jest surowy - jest to zimna, szara bryła bez żadnych zdobień, chociaż był właśnie w remoncie. Pozytywnym akcentem na stacji w Bytomiu jest hala nad peronami - jest to jednak jakiś prestiż, bo poza Bytomiem halę nad peronami mają tylko Wrocław i Legnica (Poznania, Krakowa i Warszawy nie liczę, bo to nie to samo). Dodatkowo Bytom (Beuthen) był do 1945 miastem granicznym Niemiec i to właśnie stąd odjeżdżał słynny 'Latający Ślązak' do Berlina. Trasę Bytom - Berlin przez Opole i Wrocław przedwojenny pociąg pokonywał w 5 godzin z minutami. Jego współczesnym spadkobiercą był pociąg międzynarodowy 'Wawel', który łączył Berlin z Krakowem. Trasa jednak była przez lata stopniowo skracana, m.in. do Wrocławia, aż w końcu w 2014 zlikwidowano połączenie Berlin - Śląsk z ponad 150-letnią historią.
         Po zwiedzeniu dworca poszedłem na przyst. Bytom Zamłynie i 9tką pojechałem na Chebzie. Trasa wiedzie głównie przez las, mijając po drodze oczywiście ceglane kamienice. Na jednym z przystanków wsiadł ojciec z ok. 5-letnim synem. Dziecko pyta tato, dokąd jedzie ten tramwaj? A ojciec na to 'to nie tramwaj synek, ino bana'. Wielu siedzących obok dziadziusiów pokiwało głową z uznaniem :) Wysiadlem na pętli w Rudzie-Chebziu. Musiałem teraz jechać 17stką na Łagiewniki, ale nie wiedziałem z którego przystanku odjeżdża. Pytam więc pani dyspozytorki w domku i dostaję odpowiedź, że tam, kaj wiata. No to idę :)
         Siedmnastka jadąca przez Świętochłowice jest moim zdaniem jedną z (jeśli nie naj-) bardziej klimatycznych linii na Śląsku i w Zagłębiu. Jedzie najpierw przez las, potem na rozjeździe odbija w lewo (linia na prawo, na Chorzów jest nieczynna) i wjeżdża w ulicę Barlickiego, pełną dwupiętrowych familoków z surowej czerwonej cegły, z patrzącymi w dal babuniami w oknach i stojącymi z gołymi klatami dresami w bramach. Momentalnie tramwaj wypełnia się "godającymi po naszymu" i cały wagon zaczyna przypominać gwarny targ, z tym że nic się nie rozumie. Później siedemnastka skręca w lewo w dół, mija ostatnie klimatyczne kamienice, ludzi nagle ubywa i do Łagiewnik tramwaj dojeżdża prawie pusty. Każdemu, kto chce poznać klimat Śląska, polecam przejazd linią 17 na tym odcinku :)
IMG 5249b         Poczekałem chwilę na 7 i dojechałem na bytomski Plac Sikorskiego. Tramwaje w centrum Bytomia z powodu remontów są w wielu miejscach nieczynne i poskracane, więc trzeba iść czasem pieszo. Przeszedłem przez rozległy bytomski rynek i pod wysokim neogotyckim kościołem św. Trójcy poczekałem na linię 38, która jest obsługiwana zabytkowym tramwajem Kosntal N kursującym wahadłowo po ul. Piekarskiej. Trasę ma krótką - ledwie 5 przystanków. Po jeździe wysiadłem przy trójkątnej pętli obok ul. Powstańców Śląskich i przeszedłem na przystanek Dom Pogrzebowy, bo stąd miałem autobus 94 na ul. Strzelców Bytomskich. Wysiadłem w rejonie ulicy Olimpijskiej, przeszedłem przez małe osiedle i po dziesięciu minutach czekania wsaidłem w 39 i dojechałem do pętli przy zajezdni na Stroszku. Ta trasa jest chyba najbardziej zapuszczona, jeśli chodzi o stan torowisk - tory są tak krzywe, że tramwaj kołysze się na wszystkie strony jak łajba na pełnym morzu i jeśli ktoś nie uważa, to może sobie głowę obić o szyby i poręcze. Na pętli wsiadłem w powrotne 39 i po pół godzinie jazdy dojechałem do pętli przy Politechnice Śląskiej. Wszystkie dostępne (czynne) linie trawmajowe w Bytomiu zaliczyłem, więc kierowałem się już w stronę KatowiIMG 6009c.
         Podskoczyłem jakimś autobusem dwa przystanki do bytomskiego dworca i tu czekałem kilka minut na 820. W międzyczasie jakiś facet jadł kebaba i rzucał po trochę okruszków z niego siedzącym obok na ulicy gołębiom. Inne na ten widok zaczęły zlatywać i robiło się ich co raz więcej. Facet chyba już się najadł, bo przestał rzucać okruszki, tylko wstając wyrzucił spektakularnie na ulicę dość duży kawał kebaba. Ptaki momentalnie rzuciły się na jedzenie jak szalone, zleciało się ich łącznie ze trzydzieści i walczyły o każdy kęs bułki dziobiąc się wzajemnie. Głód pokonał strach i przed nadjeżdżającym przgubowym 820 nie zdążył uciec jeden z nich. No cóż, przynajmniej ostatni raz najadł się do syta :)
        Po trzydziestu minutach jazdy wysiadłem w Katowicach przy skrzyżowaniu Chorzowskiej i Sokolskiej. Byłem już trochę zmęczony całodzienną jazdą i chodzeniem z torbą, bluzą i plecakiem, więc na miejsce noclegu szedłem z ulgą :)

 

Galeria zdjęć

3 VII 2015 - GOP cz. 3, czyli Sosnowiec