środa, 22 11, 2017

1 VII 2015 - GOP cz.1, czyli Gliwice i Katowice

         Pamiętam, jak podczas ostatniego wyjazdu (na Boże Ciało) jadąc do IMG 6007Wrocławia przez Katowice o drugiej w nocy myślałem sobie, jak fajnie by było gdybym w najbliższym czasie odwiedził Śląsk na kilka dni. Jak widać, stało się i to szybciej niż mogłem się tego spodziewać :) Miałem teraz przed sobą cztery dni w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym i z powodu szybkich zwrotów akcji na Słowacji nie zdążyłem ułożyć choćby ramowego planu pod tytułem "co tu robić"? Ale spokojnie, wymyśli się. Przede wszystkim chciałem zaliczyć całą sieć tramwajową Śląska i Zagłębia, której nie udało mi się zjeździć podczas wizyty w marcu 2014. Postanowiłem też przejechać się świeżo uruchomioną (co roku, ale tylko w wakacje) wąskotorówką Bytom - Miasteczko Śląskie. A tak poza tym, to nic więcej - myślałem też o zwiedzeniu jakiejś kopalni, ale jakoś się do tego nie zmobilizowałem. Podczas tych czterech dni jeżdżenia pośród kamienic, kominów i sztolni zaznaczałem sobie na mapie trasę przebytą każdego dnia, żeby łatwiej to sobie zwizualizować; mapka będzie na dole każdego artykułu. A tu po prawej (większy rozmiar w nowej karcie) mapa "zaliczenia" sieci tramwajów śląskich z marca 2014. Teraz mam okazję nadrobić braki :)
         Pierwszego dnia pobytu nie mieliśmy konkretnego pomysłu na jeżdżenie, poza tym, że kolega chciał pojechać do WKPiW, a ja w tym czasie coś sobie zorganizuję. Na początku pojechaliśmy jednak do centrum Gliwic, żeby zobaczyć zabytkową część jednego ze starszych miast Śląska. Zaszedłem też oczywiście do tej samej piekarni, co pół roku temu w ferie - tym razem nie było drożdżówek z jabłkiem, tylko półfrancuskie z budyniem. I tak dobre :) Na rynku zrobiliśmy kółko i reprezentacyjną ulicą Zwycięstwa doszliśmy do rzeczki Kłodnicy, gdzie usiedliśmy na chwilę przy barze frytkowym - ciekawa sprawa. Za 2zł dostaje się rożek frytek z keczupem / sosem. Po zjedzeniu przeszliśmy przez teren budowy drogi ekspresowej i z Placu Piastów odjechaliśmy 6 do granicy z Zabrzem przy zajezdni. Mogliśmy jechać ekspresowo prosto do Katowic, ale nie po to przyjechaliśmy w rejon największej sieci tramwajowej w Polsce, żeby autobusami się wozić :) Wsiedliśmy w jedynkę, którą przejechaliśmy całe Zabrze i wysiedliśmy na Chebziu. Po drodze (jeszcze przed Pl. Wolności) wsiadły dwie śląskie baby z dzieckiem i chciały kupić bilet normalny u motorniczego. Motorniczy prosi o 4,80zł, tamta szuka, nie znajduje i zaczyna się żalić, że a co to bilety takie drogie, kierowca cham, bo nie sprzedał, to na gapę jedziem, nie Ańdźka? Jeszcze mnie tu ku*wa będzie denerwował. Okrągłe cebulaki wysiadły po dwóch przystankach i motorniczy odetchnął z ulgą. Nie dziwię się - nie dość, że nie kupiły biletu wcześniej gdzieś w kiosku, to jeszcze kupując u prowadzącego tramwaj nie miała wystarczająco kasy (jakby wczoraj się urodziła i nie znała cen) i zwala całą winę na motorniczego. Co zrobić.
IMG 5141b         Na Chebziu poczekaliśmy dziesięć minut i z daleka nadjechała dziewiątka, którą zrobiliśmy sobie wycieczkę krajoznawczą przez Rudę Śląską, zabytkowe osiedle Kaufhaus, Nowy Bytom i po kilku mijankach (podczas których motorniczy miał czas wyjść, spalić całego papierosa i wrócić) dojechaliśmy do  samego końca przy zajezdni w Chorzowie Batorym. Tu przesiadka w Jelcza M125M na linii 7 i po dziesięciu minutach wysiedliśmy przy przystanku Katowice Dąb Kościół. Tu rozdzieliliśmy się - kolega poszedł do wesołego miasteczka, a ja wróciłem na przystanek. Było po 13, umówiliśmy się na powrót ok. 17, mieliśmy się zdzwonić. Pojechałem stąd dziewiętnastką, żeby przejechać trasę na Brynów. Wysiadłem na Placu Miarki i tu poczekałem na coś, co jedzie dalej do pętli na Brynowie. W tym czasie pochodziłem po okolicznym targu i kupiłem kilka frankfurterek na drugie śniadanie, ale nie zjadłem ich od razu tylko zostawiłem do czasu kupienia bułek, zrobię sobie hotdogi (w stokrotce w Galerii Katowickiej na bieżąco pieką nowe i ciągle są ciepłe). Podjechała dziewiątka i pojechałem na petlę. W tramwaju przystanki zapowiada głos, który kojarzyłem, dzwoniło ale nie wiedziałem w którym kościele. Katowice, Brynów, Drozdów; Katowice, Brynów, Słowików. Po kilku przystankach już byłem pewien - Andzia ze Świętej Wojny :)
         Tramwaj postał ze trzy minuty i wróciłem do centrum Katowic. W galerii kupiłem trzy bułki i najmniejsze opakowanie keczupu, jakie było możliwe. Poszedłem potem w jakieś spokojne miejsce i zrobiłem z frankfurterkami szybkie hotdogi, które starczyły mi zamiast obiadu. Sprzed katowickiego dworca PKP pojechałem dwudziestką na chorzowski rynek, bo nie pamiętałem, czy jechałem tą trasą rok temu. W międzyczasie zadzwonił kolega, że gdzieś tak za niecałą godzinę można by wracać. Pojechałem więc do końca na pętlę, porobiłem parę zdjęć i poszedłem na przystanek za estakadę w kierunku Katowic. Chorzów jest chyba jedynym w Polsce miastem, w którym na rynku - centralnym, najstarszym placu w mieście, zamiast kawiarenek z ogródkami, zamiast terenu zielonego do odpoczynku, zamiast placu z fontanną, jest pierdyknięta po przekątnej estakada z drogą krajową 79 Bytom - Warszawa przez Katowice, Kraków i Sandomierz. Mimo wszystko, ewenement.
         Dziewiętnastką podjechałem kilka przystanków do wesołego miasteczka i przeszliśmy na przystanek Katowice Dąb Kościół, żeby poczekać na 7 do zajezdni Chorzów Batory. Z dala przyjechał długo wyczekiwany Ikarus, na którego polowaliśmy :) Niestety, nie jest to już ten z ryczącym silnikiem, nie ma też harmonijkowych drzwi. Wysiedliśmy kilka przystanków później i czekaliśmy na wyjazd piątki do Zabrza (tramwaje mające końcowy przystanek Chorzów Batory Zajezdnia nie mają okrągłej pętli, tylko jadą pod wiaduktem kolejowym i manewrują na terenie zajezdni). Poszliśmy w międzyczasie do sklepu i kupiłem sobie energetyka na IMG 6008pragnienie i mocne słońce. Wskazówka dla odwiedzających Śląsk - rejon pętli przy zajezdni w Chorzowie Batorym jest bardzo fotogeniczny. Co chwila przyjeżdżają i odjeżdżają tramwaje w różnych kierunkach, jest dużo mijanek, a za klimatyczne tło służy długi rząd kamienic za horyzont.
         W końcu wyjechała nasza piątka. Przed nami długa podróż :) Ponad trzydzieści przystanków, 1h10min jazdy, trasa Chorzów Batory, Świętochłowice, Bytom Łagiewniki, Bytom Bobrek, Zabrze Biskupice i w końcu Zabrze Plac Wolności, gdzie ok 18:30 wysiedliśmy. Stąd już prosto jedynką na Gliwice Zajezdnia i przegubowym mazem na którejś z 'osiemsetek' dojechaliśmy na Dąbrowskiego. Uff, koniec wycieczki, można się nieźle wytrząść na tych wszystkich trasach przez las po krzywych torach. Wieczorem jeszcze zamówiliśmy pizzę z Da Grasso (dwie największe + sałatka z kurczaka + sosy) za 46zł i po godzinie czekania na dostawę zjedliśmy w pokoju i nażarci poszliśmy spać :)

 

 

 

 

Galeria zdjęć

2 VII 2015 - GOP cz.2, czyli Zabrze i Bytom