środa, 22 11, 2017

3 II 2015 - Kostrzyn n. Odrą & Gorzów Wlkp.

  Wyjazd do Kostrzyna i Gorzowa dodałem do planu ferii wręcz w ostatniej chwili - około na tydzień przed odjazdem. Chciałem po prostu zobaczyć jedno z najbardziej zniszczonych niemieckich miast w Polsce, zwane 'polskimi Termopilami'. Określenie to jest błędne, ponieważ miasta nie bronili Polacy, tylko Niemcy. Żeby pociągiem zrobić kółko z Zielonej Góry do Zielonej Góry, musiałem kupić dwa bilety - ponieważ przepisy zakazują sprzedaży biletów na trasę, która tworzy zamknięty krąg. Kupiłem więc bilet Zielona Góra -> Czerwieńsk (13 km, 1,89zł) oraz drugi - Czerwieńsk -> Zielona Góra (259 km, 20,98zł) przez Kostrzyn, Gorzów i Zbąszynek.
    Pociąg Regio 'Regalica' z Zielonej Góry do Szczecina przez Rzepin, Kostrzyn odjeżdżał o 7:30. Na dworcu musiałem być już o 6:35 - kolejny autobus na dworzec miałbym dopiero przed ósmą. Takie są połączenia podmiejskie MZK po połączeniu Gminy Zielona Góra z miastem. Przeczekałem trochę w poczekalni i poszedłem do podstawionego EN57. W ostatniej chwili, na kilka sekund przed odjazdem o 7:30 do pociągu wbiegła starsza Niemka, która spytała się mnie po odjeździe, czy to Zug nach Stettin. Ja. Potem pokazała na zegarek i wymamrotała coś ze Stettin na końcu. Powiedziałem Elf i spokojna usiadła na siedzeniu. Potem czytałą jakąś grubą księgę dzieł włoskich poetów. Kultura :)
    Konduktor sprawdził moje dwa bilety - pierwsza kontrola przed Czerwieńskiem biletu za 1,89zł, potem za Rzepinem druga kontrola biletu za 20,98zł, i po niecałych dwóch godzinach jazdy na rozgrzanych jak patelnia siedzeniach wysiadłem o 9:23 na pięknym, odnowionym dworcu w Kostrzynie (nie Kostrzyniu, tak samo jak w Kwidzynie, nie Kwidzyniu). Kostrzyński dworzec jest jedyny w swoim rodzaju - jest dwupoziomowy. Na dole są perony przy linii kolejowej Zielona Góra - Szczecin (tu wysiadałem), a nad tą linią przebiega druga trasa - Ostbahn, z Berlina przez Gorzów, Piłę, Chojnice na Królewiec. Drugi taki dworzec znajduje się tylko w Kępnie. Na Kostrzyn miałem półtorej godziny - o 11:01 miałem szynobus do Gorzowa z górnego peronu. Poszedłem więc zobaczyć ślady przedwojennego miasta zniszczonego w 95%.
    Kostrzyn (niem. Küstrin) na miejscu dawnej osady powstał w XVI wieku. Miasto zostało ufortyfikowane przez Jana Hohenzollerna Kostrzyńskiego. Przez wieki funkcjonowało jako miasto-twierdza, między Wartą a Odrą. Okupowany w latach 1806-1814 przez wojska napoleońskie. W późniejszych latach miasto poszerzyło się terytorialnie za Odrę (dzielnica Kietz, dziś Niemcy) i za Wartę (dzielnica Nowe Miasto, dzisiejszy Kostrzyn). W styczniu 1945 ustanowione przez Hitlera miastem - twierdzą, która miała bronić się do końca. Dla Armii Czerwonej Kostrzyn był punktem strategicznym - twierdza ta była ostatnią przeszkodą w drodze na Berlin. Odzdziały radzieckie wjechały czołgami do Nowego Miasta 30 i 31 stycznia 1945, lecz po zdecydowanym odparciu ataku przez Niemców, wojsko sowieckie musiało się wycofać. Zapowiadały się długie tygodnie walk o Kostrzyn. Nowe Miasto padło dopiero 12 marca, do tego czasu bombardowane dom po domu przez lotnictwo radzieckie podczas stu czterdziestu nalotów. Wzięty do niewoli niemiecki dowódca Nowego Miasta, zmuszony do podpisania kapitulacji, podał, że komendant twierdzy nie żyje. W tej sytuacji marszałek Żukow powiadomił Stalina, iż ostatnia twierdza na drodze do Berlina została zdobyta. W Moskwie zapanowała euforia. Tymczasem do załogi twierdzy kostrzyńskiej dotarły posiłki. Obrońcy zajęli pozycje obronne na Starym Mieście i w twierdzy, ani myśląc kapitulować.
    Zdarzenie to wprowadziło marszałka Żukowa w stan poważnego zakłopotania, bowiem przekazanie prawdziwej sytuacji groziło kompromitacją i trudnymi do przewidzenia konsekwencjami ze strony Stalina. Gdy twierdza Kostrzyn po długich walkach skapitulowała, 30 marca 1945 Żukow meldował Stalinowi, że „Wojska 1. Frontu Białoruskiego okrążyły, a następnie zlikwidowały na południowy zachód od Kostrzyna silny garnizon wojsk niemieckich, broniących rejonu między Wartą i Odrą”. Komunikat ten jest tak niejasno sformułowany, iż osobę nie znającą topografii miasta wprowadza w oczywisty błąd, bowiem „rejon między Wartą i Odrą” stanowi właśnie obszar całej dzielnicy Stare Miasto. Stalin do końca nie dowiedział się o kostrzyńskiej pomyłce marszałka Żukowa. Miasto zostało zrównane z ziemią. Resztki ruin wysadzono w latach pięćdziesiątych.
    Dziś Kostrzyn nad Odrą liczy 17 000 mieszkańców i znany jest przede wszystkim z corocznie odbywającego się na tutejszych polach Woodstocku. Z dworca poszedłem w kierunku mostu na Warcie, mijając po drodze jedną z dosłownie kilku ocalałych przedwojennych kamienic. Za mostem skręciłem w prawo w kierunku dawnego przejścia granicznego. Za nim widać już  odrestaurowaną Bramę Berlińską, która dziś mieści muzeum. Wszedłem na teren dawnego Starego Miasta. Ruiny robią przygnębiające wrażenie - schody prowadzące do nikąd, półmetrowe fasady domów, zasypane gruzem piwnice i drzewa rosnące w miejscu salonów dawnych kamienic dają pełny obraz zniszczenia. Żeby lepiej to sobie zobrazować, zapraszam do galerii Kostrzyn wczoraj i dziś (link na dole strony) .
    Po długim spacerze po ruinach Starego Miasta wróciłem na dworzec. Na budynku dworca zachowały się ślady po funkcjonowaniu w Kostrzynie tramwajów - ewidentnie widać haki na sieć elektryczną. Tramwaje w Kostrzynie kursowały w latach 1903 - 1945 (1903-1925 konne, 1925-1945 elektryczne). Łączyły Nowe Miasto z przedmieściem Kietz przez Wartę, Stare Miasto i Odrę. Po wojnie tory z Kostrzyna przeznaczono na odbudowę pobliskiej sieci w Gorzowie Wielkopolskim. 
    Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć kostrzyńskiego dworca i wsiadłem do szynobusu na Gorzów. Wysiadam po czterdziestu minutach na stacji Gorzów Wlkp. Wieprzyce, przystanek przed dworcem głównym, żeby stąd zacząć zaliczanie sieci tramwajowej. W Gorzowie byłem już raz w sierpniu 2013, ale z powodu remontu zamknięta była trasa od Katedry na Silwanę, więc miałem okazję uzupełnić braki. Dla łatwego zobrazowania - sieć w Gorzowie składa się z trzech odnóg - Wieprzyce to pętla na zachodzie, Piaski to pętla na północy, a Silwana to końcówka na północnym wschodzie. Wszystkie trzy linie spotykają się przy Katedrze. Trasy nie są skomplikowane i najkrócej można je opisać tak: 1 - Wieprzyce->Katedra->Silwana, 2 - Wieprzyce->Katedra->Piaski, 3 - Piaski ->Katedra->Silwana.
    Wsiadłem więc na Wieprzycach do 1 na Silwanę. Po niecałej pół godzinie jazdy wysiadłem i na pętli Silwana kupiłem w tamtejszym punkcie sprzedaży dwa ulgowe i po dwie dopłaty do poprzednich biletów do kolekcji. Stąd po kilku minutach pojechałem trójką na Piaski, a z Piask wróciłem tramwajem na Mieszka I. Tramwaje w Gorzowie są bardzo klimatyczne, głównie za sprawą taboru - są to niemieckie wagony Düwag z lat sześćdziesiątych, niekiedy sprowadzane nawet za cenę złomu z muzeum komunikacji w Holandii. Typowe jedno światełko tych tramwajów widać już z  daleka. Poza tym, tutejsi motorniczy dzwonią często jak nigdzie indziej, dodatkowo osobny dzwoneczek sam wydaje dźwięk podczas zamykania głośnych harmonijkowych drzwi i ruszania z przystanku.
    Ulica Mieszka I (Hindenburgstrasse) przed wojną była reprezentacyjną ulicą Gorzowa i jest nią do dziś, bo zachowało się na niej dużo pięknej przedwojennej zabudowy. Zacząłem stąd chodzić i robić zdjęcia porównawcze do przedwojennych pocztówek, m.in. na ulicach 30 Stycznia, Łokietka czy Drzymały. Chodziłem tak przez około godzinę i powoli zacząłem kierować się w kierunku dworca na pociąg do Zielonej Góry o 14:46. Dworzec w Gorzowie o tej porze był pełny po brzegi, bo akurat była to pora powrotu wszelkiej młodzieży i pozostałych mieszkańców okolicznych wsi do swoich domów. W tym czasie odjeżdżały akurat trzy pociągi - jeden na Kostrzyn, drugi na Krzyż i trzeci do Zielonej Góry.
    Pociąg do Zielonej Góry odjeżdżał z peronu 4. Żeby się do niego dostać, trzeba przejść przez halę dworca, minąć wejście na peron 2, zejść schodami w dół, iść długim tunelem, wejść dużymi schodami na górę, minąć zamknięty na kłódkę oddalony peron trzeci i w końcu wyjść na powierzchnię peronu czwartego. Rozmiary kompleksu dworcowego typowe dla Kolei Wschodniej Berlin - Królewiec :)
   Na peronie czekała już nowoczesna Pesa Link. Wystartowała punktualnie o 14:46. Niekiedy pociąg jechał szybciej od samochodów na pobliskiej S3. Kilka rzędów za mną siedział na oko trzydziestoletni facet, który właśnie tego dnia wyszedł z więzienia. Przypadkowym pasażerom siedzącym obok niego opowiadał historie z celi. Jechał do ojca do Szlichtyngowej przez Zieloną Górę i Głogów. Kiedy jego młodzi rozmówcy wysiedli w Zbąszynku (pożegnał się z nimi po prawilnemu, a grubszemu powiedział, że ma pocieszną mordkę), ich miejsce zajął starszy facet po pięćdziesiątce. Z tym również gadał cały czas, szczególnie o miastach - a to dlatego, że koleś z więzienia podczas odsiadki z nudów nauczył się na pamięć całej mapy Polski wraz z danymi.
    Kiedy o 16:40 wysiadłem w Zielonej Górze, spytał się mnie na dworcu jak trafić do pociągu na Wrocław, którym miał jechać do Głogowa. Pokazałem mu, podziękował i poszedł na peron trzeci k***wiąc przy tym cały czas, że zap***dol z tymi pociągami. Był pewnie pierwszy raz w Zielonej Górze i nie znał jeszcze specyficznego peronu trzeciego :) 


Galeria zdjęć z wyjazdu

Kostrzyn wczoraj i dziś
(przedwojenne zdjęcia pochodzą ze strony fotopolska.eu)

Gorzów Wlkp. wczoraj i dziś
(przedwojenne zdjęcia pochodzą ze strony www.gorzow-landsberg.pl)

 

 

 

    Kolejne trzy dni (4-6 luty 2015) spędziłem w Zielonej Górze. Nie robiłem nic szczególnego, tylko przede wszystkim odpoczywałem, bo to w końcu ferie. Galerii zdjęć z Zielonej Góry też nie miałem po co robić, bo jestem tu co kilka miesięcy i więcej zdjęć niż te z lipcagrudnia 2014 nie potrzeba. Zapraszam jedynie do wykonanej podczas tego pobytu galerii Zielona Góra wczoraj i dziś

 

Część 5/7 - Bolesławiec & Legnica & Świdnica