sobota, 18 11, 2017

Tarnobrzeg & Sandomierz

Galeria zdjęć z wyjazdu

     Pierwotnie miałem jechać tego dnia do Rzeszowa, ale zdecydowałem, że lepiej dla mnie będzie jak pojadę do Tarnobrzega i Sandomierza.

    Odjechałem szynobusem należącym do Województwa Podkarpackiego o godz. 6:00. Pociąg był relacji Lublin - Rzeszów, ale ja wysiadłem w Tarnobrzegu. Jazda zajmuje ok. 2h20min. (Przewozy Regionalne, 132 km, 11,97zł). Nie wiem, czy dotyczy to wszystkich szynobusów w barwach województwa Podkarpackiego, ale ta Pesa, którą jechałem miała trochę niewygodne siedzenia. Jest problem ze zmieszczeniem kolan, a siedzenia są niemal pod kątem 90 stopni. Ale ja nie należę do narzekających ludzi, więc podróż minęła w miarę przyjemnie, mimo niewygód :) O 8:20 przyjechałem do Tarnobrzega (1),(2). Dworzec niestety zabity dechami, leży trochę na uboczu. Przykro się patrzy na te nieczynne dworce... Do oddalonego o około 1,5 km centrum prowadzi ul. Kopernika, która przy dworcu wygląda jak ulica wyjęta z jakiegoś miasta b. Związku Radzieckiego - długi "prospekt", wzdłuż niego wysokie szare bloki i trochę zabudowy przemysłowej (3).

    Trochę o Tarnobrzegu: Miasto ufundowane i założone w 1593 roku przed szlachecki ród Tarnowskich. Spustoszony podczas potopu szwedzkiego i najazdu kozaków. Od 1772 w granicach Cesarstwa Austriackiego. W 1887 wybudowano kolej łączącą Dębicę ze Stalową Wolą. W 1939 po zajęciu przez Niemców utworzono getto (Żydzi w 1939 r. stanowili 67% ludności miasta). Miasto odbudowane po drugiej wojnie światowej, centrum przemysłu siarkowego. W latach 1975-1999 miasto wojewódzkie.

    W drodze do centrum minąłem pierwszy pojazd tarnobrzeskiej komunikacji miejskiej, która w ostatnim czasie zmieniła operatora - nie jest to już MKS Tarnobrzeg, lecz firma PolKar (4). MKS obsługuje jedynie międzymiastową linię 11 do Sandomierza, wszystkie inne linie w Tarnobrzegu obsługuje właśnie PolKar. Tabor tej firmy to przede wszystkim niemieckie MANy z odzysku w wielu odmianach. Także malowanie nie jest jednolite - czasem widać autobus żółty a czasem biało-niebieski. Mój autobus do Sandomierza odjeżdżał o godz. 10:25, więc miałem około 2 godziny na Tarnobrzeg. Dojście do Rynku ulicami Kopernika-Wyspiańskiego-Mickiewicza zajęło mi ok. pół godziny (5),(6),(7). Po zabudowie można poznać, że Tarnobrzeg bardzo ucierpiał podczas wojny - w dużej części zabudowa "Starego Miasta" to budynki wzniesione w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Spotkać można czasem zamknięte kamienice przeznaczone do rozbiórki - sprawiają wrażenie nietkniętych od czasów wojny (8),(9). Skręciłem potem w ul. Szkolną i Kościuszki. (10),(11),(12) Dochodzi się tu do najważniejszej budowli sakralnej w Tarnobrzegu - Kościoła i Klasztoru oo. Dominikanów. Ufundowany został w 1676, a jego wykończenie nastąpiło w roku 1782. (13),(14),(15),(16) Wróciłem na ul. Kościuszki - jeszcze raz widok na kościół (17). Poszedłem w kierunku dworca PKS, żeby rozejrzeć się za tą 11 do Sandomierza. Po drodze minąłem właśnie jeden z tych autobusów (18). W drodze na dworzec przechodzi się również obok stadionu Siarki Tarnobrzeg (19),(20).

    Duży plac z dworcem PKS leży przy ulicy Mickiewicza. Jest tu dużo stanowisk oraz przystanków dla busików, często nieoznaczonych, więc ktoś, kto jest tu pierwszy raz może mieć małe problemy. Szukałem wszędzie przystanku, z którego odjeżdża l. 11 - nigdzie nie ma oznaczenia. Pytam się więc przypadkowych ludzi - potrafią wskazać tylko, że "o gdzieś tam". Stanąłem więc przy jakimśtam stanowisku, żeby poczekać na autobus. Kiedy wjechał na plac manewrowy, po wyjściu pasażerów wszedłem ja i podchodzę do kierowcy:

-"Przepraszam pana, z którego przystanku będzie pan odjeżdżał"?

-"Stamtąd" - pokazał gdzieś w oddal

-"Ale z którego stanowiska? Bo jest ich 10"

-"Kolego, jesteś trzeźwy?"

-"Przepraszam, pytam skąd pan odjeżdża"

-"Jesteś ty trzeźwy?"

-"Jestem"

-"To mówię, że z tamtego przystanku" - i znowu pokazał w to samo miejsce.

-"Jestem tu pierwszy raz, więc nie wiem skąd pan odjeżdża"

-"Mam jeszcze 15 minut postoju, więc sobie znajdziesz"

Cóż, komunikacja z kierowcą była dość trudna, więc poszedłem do kioskarki. Tu dostałem więcej informacji - koło 1 stanowiska zjest budka z pieczywem. Obok budki jest słupek. Na słupku jest rozkład. To tu zatrzymuje się autobus... Dla kogoś, kto tu nigdy nie był, szukanie autobusu 11 do Sandomierza to niezłe wyzwanie :) Rzeczywiście, wisiał tam jakiś ledwo widoczny, pozaklejany rozkład. Stanąłem, poczekałem chwilę i podjechał Mercedes Citaro. Koszt przejazdu Tarnobrzeg - Sandomierz to 2,50zł U, 3,00zł N. (Paragony z kasy fiskalnej). Autobus jedzie około 25 minut, pokonując trasę ok. 15 kilometrów. Wysiadłem przy przystanku przy Mickiewicza obok Stokrotki. Specjalnie dalej od centrum, żeby wracając obejść kilka przystanków :) Niestety znaleźć cokolwiek trudno, a jeśli już, to są to bilety z automatu.

    Idąc wzdłuż ul. Mickiewicza w kierunku Starego Miasta dochodzi się do Kościoła św. Michała (21),(22),(23). Jeszcze kawałek i dochodzi się do Starego Miasta. Jego północną granicę wyznacza Brama Opatowska (24),(25),(26). Po chwili minął mnie Mercedes, którym przyjechałem - zawracał do Tarnobrzega. (27) Autobusy jadące po tej ulicy muszą się nieźle natrudzić - dość wysokie wzniesienia i ostre zakręty wymagają precyzji manewrów. A tak wygląda przykładowy pojazd sandomierskiej komunikacji miejskiej - na zdjęciu Autosan A1010MB (28).

    Po zrobieniu tych zdjęć przeszedłem przez Bramę Opatowską i skręciłem w lewo w ul. Żydowską. Jest tu mały punkt widokowy (29),(30),(31). Widok w ul. Żydowską (32). Wracam do głównej ulicy Starego Miasta - ul. Opatowskiej. Tu widoki na północ (33) i południe (34). Idę w bok i dochodzę do ul. Sokolnickiego (35). Tu skręcić można w ul. Podole - zaciszna ulica z widokiem na wschód Sandomierza (36),(37),(38). Idę dalej ul.  Długosza (39),(40) i dochodzę do ul. Mariackiej - ulica łącząca Rynek z Katedrą (41),(42). Tu zdjęcie Muzeum Diecezjalnego - Dom Długosza (43), oraz widoki ze wzgórza katedralnego - na Zamek Królewski (44) oraz Kościół św. Jakuba (45). Wchodzę boczną nawą do Katedry. Niestety, jest zakaz robienia zdjęć, więc nie wszedłem z aparatem do środka. Zdjęcia robione były spod drzwi wejściowych (46),(47),(48),(49).

    Po wyjściu z XIV-wiecznej Katedry przechodzę ulicą Mariacką na Rynek. Ulica Mariacka w kierunku północnym (50) i południowym (51). Zdjęcia specyficznego sandomierskiego Rynku (50-57). Specyficzny jest z racji swojego przechylenia, co widać np. na zdjęciu 54. Dalej poszedłem ulicą Zamkową - widać stąd dach Katedry (58). Mija się również Furtę Dominikańską (59),(60). Jak podaje tablica, jest to XIV-wieczny fragment murów miejskich. Zawróciłem w kierunku Bramy Opatowskiej. Widok z ul. Zamkowej w kierunku Rynku (61). Na placu obok Ratusza jakiś dziadek rozsypał woreczek z ziarenkami - na chętnych nie trzeba było długo czekać :) (62),(63). Jeszcze raz ,średniowieczny sandomierski Ratusz w pełnej okazałości (64).
    Ja opuszczam już Stare Miasto, bo zaczynam być głodny. Jeszcze zdjęcie spod Bramy Opatowskiej (65) i zaczynam szukanie jakiegoś ciekawego lokalu. Niestety jak na złość, kilka miejsc z rzędu jest pozamykanych z powodu zaległych urlopów pracowników. Idę w głąb miasta w kierunku różnych osiedli. Po drodze żadnej pizzerii, kebabu, nic. Kupiłem więc sobie dwa bilety ulgowe - pojadę do Galerii Sandomierskiej na obrzeżach miasta, może tam coś znajdę. Po kilkunastu minutach czekania na ulicy Koseły podjechał ten żółty Autosan na l. 19 - na początek pojechałem w kierunku Szpitala. Autobus na pętli zrobił kółko, zabrał pasażerów i bez czekania ani chwili rozpoczął następny kurs - w kierunku Huty Szkła. Lekką ręką licząc, jazda zajęła pół godziny. Wysiadłem przy Galerii Sandomierskiej, lecz tutaj również nie było żadnego miejsca, gdzie można byłoby coś zjeść. Zawracam więc pieszo do miasta - po przejściu przez ul. Żwirki i Wigury dochodzi się ścieżką do schodów prowadzących do Starego Miasta. Wspinaczka prawie jak w górach. Jestem więc już prawie w tym samym miejscu - pod Bramą Opatowską. Zmęczony i głodny usiadłem na przystanku, a do odjazdu powrotnego l. 11 do Tarnobrzega miałem jeszcze godzinę. Nie zastanawiając się długo skorzystałem z konkurencyjnego Mini-Busa. Cena jak w MKSie - 2,50zł

    Opuszczając Sandomierz pomyślałem, że muszą zawieść się fani serialu "Ojciec Mateusz" - w samym mieście kręci się prawie jedynie sceny na Rynku - gdy ksiądz mknie rowerem przez Stare Miasto. Wszystkie inne miejsca - plebania, kościół itp. nie znajdują się w Sandomierzu, lecz na przykład kościół jest w Gliniance pod Otwockiem, plebania w Aninie (Warszawa) a gabinet biskupa w Pałacu Radziwiłłów w Nieborowie.

    Po dwudziestu minutach byłem już w Tarnobrzegu i głodny od razu poszedłem do pierwszego lepszego miejsca - był to Bar Mleczny. Zamówiłem sobie 3-daniowy obiad -  żurek, kotlet drobiowy z frytkami oraz krokiety. Bardzo smacznie, tak barowo. Łącznie zapłaciłem 10zł, a najadłem się konkretnie. Miałem jeszcze półtora godziny do odjazdu pociągu, więc poszedłem sobie coś kupić na drogę powrotną. Po zakupach poszedłem w kierunku dworca. Wlokłem się jak tylko się dało, żeby nie siedzieć za długo na dworcu. Szedłem sobie spacerowym krokiem po ulicy Kopernika - prowadzącej do dworca. Kilka zdjęć z tej ulicy - (66),(67). Ciekawy sposób budowy bloków - z cegły (68),(69). Minąłem też Mana NL202 w barwach biało-niebieskich. (70). Jeszcze jedno zdjęcie z ul. Kopernika (71) i jestem na dworcu. (72),(73),(74). Jeszcze raz zdjęcie lokomotywy we flocie CTL Logistics (75) - tym razem o zachodzie słońca.

    Do odjazdu miałem 50 minut, więc usiadłem na ławce na peronie i z radiem na uchu czas szybko przeleciał, a w międzyczasie zdążyło zajść słońce.
Szynobus przyjechał punktualnie o 17:05.  Był to pociąg do Stalowej Woli Południe, ale ja musiałem wysiąść w Stalowej Woli - Rozwadów, żeby tam po pół godzinie przesiąść się w szynobus do Lublina.

    O 17:35 byłem już na miejscu. Mając pół godziny poszedłem w kierunku centrum tej dzielnicy Stalowej Woli, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była osobnym miasteczkiem. Udało się nazbierać dużo biletów, ale za to do zdjęć nie było dobrych warunków (76),(77),(78). Szczególnie "mrocznie" prezentuje się nocą rejon dworca - bardzo skąpo oświetlony a okoliczne sypiące się domy tylko dodają odpowiedniego nastroju. (79)

    O 18:10 przyjechał z Lublina szynobus - wjechał na peron, postał pięć minut i odjechał kursem powrotnym. Podróż minęła płynnie, a siedzenia już były o klasę lepsze. Był to wagon w barwach Województwa Lubelskiego, ale pewnie nie ma to znaczenia. Po dwóch godzinach byłem już u siebie. Podsumowanie: (80)