sobota, 18 11, 2017

30 IV 2015 - Rzeszów

         W końcu przyszedł długo wyczekiwany weekend majowy :) Plan wyjazdu ułożyłem już w lutym i przedstawiał się następująco:
30 kwietnia 2015 - wyjazd z Lublina do Rzeszowa, cztery godziny przerwy, przejazd nocnym TLK Przemyślaninem do Szczecina;
1 maja 2015 - rano przesiadka w Szczecinie Dąbiu na pociąg do Międzyzdrojów i Świnoujścia, pobyt nad morzem i powrót, nocleg;
2 maja 2015 - przejazd do Kołobrzega, zwiedzanie i odpoczynek, powrót, nocleg;
3 maja 2015 - przejazd trasą Stargard Szcz. -> Wałcz -> Piła -> Szczecinek -> Szczecin, głównie w celach biletowych, powrót i nocleg;
4 maja 2015 - przejazd i pobyt w Berlinie, powrót do Szczecina, nocleg;
5 maja 2015 - cały dzień na Szczecin - zwiedzanie, nocleg;
6 maja 2015 - powrót do Lublina z czterogodzinną przerwą w Toruniu, przyjazd do Lublina ok. 22:00

         Plan planem, jednak w praktyce wyszło nieco inaczej, o czym za chwilę będę pisał :) Do wyjazdu zgłosiły się trzy chętne osoby, moi znajomi - nazwijmy ich tu Sewer, Wojtas i Anglik. Odpowiednio wcześniej zebrałem od każdego pieniądze za noclegi i wszystkie bilety, porezerwowałem co trzeba i byliśmy gotowi do wyjazdu. Niestety dwa dni przed odjazdem z wyjazdu musiał zrezygnować Anglik (przyczynę nazwę zdarzeniem losowym). Trudno, pojedziemy we trzech.

         Cały wyjazd zaczynał się w czwartek 30 kwietnia 2015. Odjazd pociągu do Rzeszowa mieliśmy o 11:29, więc na dwie pierwsze lekcje można było pójść, tym bardziej, że mieliśmy akurat obowiązkowy sprawdzian z angielskiego. Napisaliśmy co mieliśmy napisać i o 10:40 wyszliśmy z Wojtasem ze szkoły, Sewer miał dojechać sam na dworzec. Poszliśmy na stację roweru miejskiego na Plac Wolności i bardzo przyjemnym zjazdem w dół przez Zamojską dostaliśmy się rowerami na dworzec. Pogoda zapowiadała się piękna - niemal nie było chmur, w dodatku było dość ciepło. Nic tylko jechać :) Na targu przy dworcu kupiliśmy sobie jeszcze po pieczywie i zajęliśmy miejsce w pociągu. Mija ostatnich kilka minut do odjazdu i o 11:29 punktualnie ruszamy.
IMG 2913b       W przedziale łącznie było pięć osób - nasza trójka i jeszcze student i studentka. Przy kontroli zwróciliśmy się do konduktora o poświadczenie na zwrot biletu (mieliśmy kupione na cztery osoby, a że Anglik nie pojechał to dobrze by było zwrócić mu chociaż za bilety). Konduktor coś tam powypisywał, poprzybijał pieczątki i z tymi wszystkimi karteczkami mieliśmy się zwrócić do kasy na dowolnym dworcu o zwrot biletu. Nie ma sprawy. W międzyczasie zdążyliśmy złapać lekkie opóźnienie i do Rzeszowa dojechaliśmy o 14:40. Mieliśmy tu teraz cztery godziny - o 18:52 odjeżdżał nasz nocny pociąg do Szczecina. Zostawiliśmy bagaże w skrytce (duża 9zł, złożyliśmy się po 3zł) i poszliśmy w miasto.
         W Rzeszowie byłem po raz trzeci, koledzy po raz pierwszy. Podczas pobytu chcieliśmy zrobić kilka rzeczy - zwiedzić Stare Miasto, zjeść i napić się w Tawernie Żeglarskiej na Rynku i zrobić sobie jakieś zakupy na pociąg. Po wyjściu z dworca poszliśmy w kierunku Galerii Rzeszów, żeby zajść do saloniku Piekarni Galicyjskiej oraz lodów Grycana. W piekarni kupiliśmy sobie paluchy ze szpinakiem albo z boczkiem (1,55zł). Zawsze w Rzeszowie śmieszy mnie określenie na cebularza - na Podkarpaciu jest to cebulak. W dodatku jeden z nich był nie byle jaki, bo aż cebulak extra :) Po pieczywie zaszliśmy obok do Grycana z nadzieją, że w końcu uda mi się znaleźć lody piernikowe. Znaleźliśmy - kubeczek 500ml kosztuje 9,50zł. Postanowiliśmy,  że kupimy sobie te lody w Toruniu. Po małych zakupach przeszliśmy na Stare Miasto mijając po drodze obowiązkowy punkt programu - Pomnik Czynu Rewolucyjnego, znany również pod inną, bardziej potoczną nazwą, którą łatwo wyszukać w google :) Na typowej dla dawnego austro-węgierskiego imperium starówce chwilę się pokręciliśmy i ok 15:40 poszliśmy do Tawerny, która była otwierana dopiero od 16:00, ale i tak zostaliśmy zaproszeni.
         Zajęliśmy sobie miejsce, byliśmy pierwszymi klientami. IMG 2933bSpytałem się o pizzę i okazało się, że dostępna jest dopiero od 17:00. Postanowiliśmy posiedzieć więc przy lanym Leżajsku (5,00zł, butelkowe 6,50zł). Po piwie zaczęło być trochę nudno, a że do pizzy trochę czasu jeszcze było, to z Sewerem poszliśmy do najbliższego sklepu, żeby kupić coś na nocny pociąg i na śniadanie rano - przecież w święto 1 maja trudno będzie znaleźć otwarty sklep. Po zakupach wróciliśmy do tawerny i już można było zamówić pizzę. Trafiliśmy akurat na promocję - przy zakupie dwóch dużych trzecia gratis. Zapłaciliśmy więc 32zł (10 z hakiem od osoby) i dostaliśmy po pizzy na osobę, były naprawdę dobre - jedna hawajska, druga pepperoni, a trzecia z suszonymi śliwkami i szynką.
         Po zjedzeniu posiedzieliśmy jeszcze chwilę i o 18:00 poszliśmy już na dworzec odebrać bagaże i zaczekać na pociąg. Chwila stania na peronie i o 18:49 od wschodu przyjechał rozpędzony Przemyślanin. Opiekun wagonu sprawdził i zarekwirował na czas podróży nasze bilety i legitymacje i poszliśmy do naszego ósmego przedziału. Nastawiliśmy się na duże obłożenie i brak możliwości głośniejszych rozmów, ale na szczęście nasz przedział był pusty :) O 18:52 punktualnie ruszyliśmy, ale na tym punktualność się skończyła. Tuż za Rzeszowem pociąg stanął na 10 minut, potem przystawał co minutę, żeby na dobre ugrząźć w Ropczycach. Staliśmy chyba ze czterdzieści minut. Jak się później dowiedziliśmy od konduktorów, ktoś odkrył bombę pod torami koło Tarnowa i teraz jedzie policja i prokuratura badać i zabezpieczać teren. Nie wiem na ile to była prawda, ale w każdym razie dalej staliśmy. Ruszliśmy w końcu z godzinnym opóźnieniem, żeby do Krakowa dojechać z 70 minutami w plecy. W Krakowie o 23:30 dosiadły się na dolne łóżka dwie osoby i po chwili poszliśmy już na dobre spać. Trochę kiepsko zasypiało się ze świadomością, że nie uda się wyjazd kolejnego dnia do Międzyzdrojów - żeby do tego doszło, musielibyśmy dojechać do Szczecina Dąbia bez minuty opóźnienia na 09:57, bo pociąg do Świnoujścia odjeżdżał o 10:02. Z tego wynika, że na przesiadkę mieliśmy cztery minuty. A tu 70 minut opóźnienia... No cóż, zobaczymy co będzie jutro rano za Poznaniem. Teraz o północy żegnamy Małopolskę.

Galeria zdjęć z wyjazdu

Część 2/7 - Kołobrzeg